Wakacyjny zalew wysycha i odsłania dno. Zamiast przyjemnych kąpieli, smutny widok

Wakacyjny zalew wysycha i odsłania dno. Zamiast przyjemnych kąpieli, smutny widok

Dodano: 
Wyschnięte jezioro. Zdjęcie poglądowe
Wyschnięte jezioro. Zdjęcie poglądowe Źródło: Shutterstock
Wysychające jeziora i rzeki są zmorą w wielu miejscach w Polsce i za granicą. Oto co można zastać w popularnym miejscu w województwie łódzkim.

Trudna sytuacja dotyka Zalewu Sulejowskiego nazywanego czasem „morzem centralnej Polski”. Ten sztuczny zbiornik znany wśród żeglarzy, ale też mieszkańców woj. łódzkiego czy Mazowsza kurczy się w oczach. Zwykle przyjezdni wypoczywają nad wodą w Smardzewicach i Bronisławowie, ale nie tylko. Teraz w jednej z miejscowości zauważają, że akwen odkrywa dno.

Zalew Sulejowski wysycha

Nad zalewem mowa o najniższym poziomie wody od 7 lat. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia i filmiki, na których widać łódki leżące na piaszczystych terenach i błoto. W punktach, w których wcześniej była woda, dziś jest zupełnie sucho i pusto. Przykładowo na przystani w Barkowicach wody już nie ma w ogóle i łodzie ugrzęzły w błocie. Jak podaje portal tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl: „Właściciele wypożyczalni sprzętu pływającego musieli przenieść rowery wodne i kajaki pół kilometra dalej”.

Problemy doskwierają też lokalnym wędkarzom, którzy stracili miejsce do łowienia. Aktualne prognozy pogody zwiastują tylko pogorszenie sytuacji, gdyż pod koniec lipca w Polsce rozpoczęła się kolejna fala upałów.

Kryzys jest najbardziej widoczny w miejscach znacznie oddalonych od zapory. Ta znajduje się we wsi Smardzewice niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego, a konstrukcja spiętrza wody rzeki Pilicy.

To duża strata dla turystów

Jeszcze niedawno wspominaliśmy o Zalewie Sulejowskim, jako idealnym na kajaki i odpoczynek. Niedobory wody smutną mieszkańców i przyjezdnych, bo na miejscu zwykle tętniącym życiem zastają przykry widok. W Barkowicach pomosty wyglądają na opuszczone, a kąpiele przestały być możliwe.

„Są prywatne jachty, które cumują przy naszych pomostach i które nie zdążyły się ewakuować. Ci ludzie nie mają szans na rekreację i wypoczynek w tym roku. Nie mogą ani wypłynąć, ani wyjąć swoich łódek. Są w sytuacji patowej” – przekazywał portalowi Nasze Miasto Arkadiusz Nyga, współwłaściciel Przystani „Fala” i wypożyczalni sprzętu wodnego w Barkowicach.

To nie pierwsza taka sytuacja w Polsce. Od jakiegoś czasu wysycha m.in. Jezioro Klimkowskie, a lokalni przedsiębiorcy obawiają się o przyszłość swoich interesów. Zagrożony jest też Zalew Chańcza w województwie świętokrzyskim, ponadto głośno jest o wysychającej rzece Dunaj i problemach na Węgrzech.

facebook Czytaj też:
Katastrofa na europejskiej rzece. Łodzie utknęły, turyści ewakuowani
Czytaj też:
To polskie jezioro znika. Mieszkańcy biją na alarm. „Panie, jacy goście!”

Opracowała:
Źródło: tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl