Kamienne domki, malownicze mosty i spokojna rzeka przepływająca przez centrum miejscowości – tak wygląda Bibury w angielskim regionie Cotswolds, które w 2025 roku zajęło pierwsze miejsce w rankingu 50 najpiękniejszych wsi świata magazynu „Forbes”. Wyróżnienie jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie turystów, a niewielka miejscowość zaczęła zmagać się z prawdziwym oblężeniem. Jak informuje BBC, w szczytowych okresach przyjeżdża tu nawet 20 tys. osób, choć na stałe mieszka zaledwie około 600 mieszkańców. Teraz lokalna rada zatwierdziła plany budowy ogrodzeń.
Turyści opanowali Bibury. Mieszkańcy mają dość
Problem nadmiernej turystyki dotyka nie tylko popularnych wakacyjnych kurortów, dużych miast czy całych regionów, ale również niewielkich miejscowości, które nie są przygotowane na przyjmowanie takich tłumów. W Bibury, położonym w południowo-zachodniej Anglii, ten problem powraca od lat. Mieszkańcy skarżą się na głośne zachowanie i autokary z wycieczkami, które zatrzymują się w niedozwolonych miejscach. Największe kontrowersje budzi zachowanie turystów nad rzeką Coln, uznawaną za jedną z wizytówek wioski. Podczas tegorocznego lata niektórzy goście nie poprzestawali na fotografowaniu okolicy. Wchodzili do wody, moczyli w niej nogi, a nawet rozstawiali stoliki i krzesła w samym korycie rzeki.
Władze chcą postawić ogrodzenia. Branża turystyczna protestuje
Jak przekazał BBC Craig Chapman, przewodniczący lokalnej rady, takie zachowania szkodzą żyjącym tam zwierzętom – nad wodą pojawia się coraz więcej odpadów, także resztek pożywienia. Lokalna rada zatwierdziła więc plan ustawienia ogrodzeń, które mają uniemożliwić turystom swobodne wchodzenie do wybranych fragmentów rzeki. Jak podaje BBC, inwestycja wciąż czeka jednak na zapewnienie finansowania – nowe zabezpieczenia mogłyby pojawić się przed przyszłorocznym sezonem letnim.
Czytaj też:
Nie ma wejścia bez rezerwacji. Zmiany na popularnych szlakach Czytaj też:
Podróżnicy uznali to uzdrowisko za Cud Polski. Ma za sobą rekordowy rok
