Na Teneryfie doszło do kolejnej w tym roku tragedii. Tym razem fale porwały grupę turystów, która kąpała się w kompleksie naturalnych basenów na klifach Los Gigantes w zachodniej części wyspy. W wyniku zdarzenia zginęło dwóch mężczyzn i jedna kobieta, a kolejne dwie osoby trafiły do szpitala. „Co roku wielu turystów umiera, bo myśli, że nic im się tam nie stanie. Zapominają, że to Atlantyk, fale bywają ogromne i mogą cię wciągnąć do oceanu albo roztrzaskać o skały” – pisze jeden z internautów pod filmem promującym atrakcję.
Tragiczny dzień na Teneryfie
W niedzielę krótko po godzinie 16 potężne fale uderzyły w naturalne baseny Los Gigantes, wciągając grupę turystów do oceanu. Atlantyk porwał w sumie siedem osób, z czego tylko dwóm udało się dotrzeć do bezpiecznego miejsca bez pomocy. Trzy osoby, w tym dwaj mężczyźni (pochodzący najprawdopodobniej z Włoch i Słowenii) i jedna kobieta zginęli, a dwie kolejne kobiety trafiły do szpitala z poważnymi obrażeniami.
Turyści ignorują ostrzeżenia
Niestety, to nie pierwsza tragedia w tym miejscu – na początku tego roku z naturalnych basenów został porwany 60-letni turysta z Wielkiej Brytanii. W listopadzie również doszło do śmierci wczasowiczów, ale stało się to na plażach w Puerto de la Cruz i niedaleko Granadilli. Przyczyną również okazały się wysokie fale.
„Wraz ze wzrostem liczby osób odwiedzających archipelag rośnie również liczba wypadków z udziałem turystów. Najskuteczniejszym środkiem ratunkowym jest informacja” – mówi Sebastian Quintana, prezes Canarias 1500 Km de Costa, stowarzyszenia na rzecz zapobiegania wypadkom w środowisku wodnym. Quintana uważa, że to hotele powinny zadbać o to, by poinformować turystów o zagrożeniach przed wyjściem na plaże czy popularne punkty widokowe. Niestety, mimo wielu ostrzeżeń w internecie, część turystów decyduje się je ignorować.
Czytaj też:
Tragiczny pożar w klubie nocnym w Indiach. Wśród ofiar są turyściCzytaj też:
Polka porwana przez ocean. Tragiczny finał wakacji
