W niedzielę 11 stycznia 29-letnia pasażerka stawiła się w hali odpraw stołecznego Lotniska Chopina. Ukrainka planowała lecieć z Warszawy do Zurychu, ale jej plany pokrzyżował głupi żart.
Interwencja na Lotnisku Chopina
O sprawie jako pierwszy informował portal rmf24.pl. Pracownicy ochrony poinformowali funkcjonariuszy straży granicznej, że w terminalu jest kobieta, na której czole znajduje się napis „bomba”. Młoda kobieta napisała go szminką. Choć nie była agresywna i stosowała się do poleceń pograniczników, reakcja była stanowcza. Chociaż w jej bagażu nie znaleziono niebezpiecznych przedmiotów, kobieta nie wyleciała do Zurychu. Za żart zapłaciła mandat w wysokości 500 zł (na podstawie art. 210 ust. 1 pkt 5a ustawy Prawo lotnicze).
Nigdy nie rób tego na lotnisku
Podobne „żarty” nie prowadzą do opóźnień operacji lotniczych ani utrudnień w odprawie granicznej, ale stwarzają kłopoty dla pasażerów, którzy pobłażliwie traktują wspomniane prawo. Straż Graniczna od lat apeluje, by nigdy nie żartować w ten sposób na lotnisku, ponieważ za naruszenie przepisów porządkowych grożą surowe konsekwencje – przede wszystkim zakłócenie planu podóży. W ubiegłym roku przekonał się o tym pasażer lotu Wizz Air W61073 z Katowic do Malagi, który nieoczekiwanie oświadczył, że ma bombę w skrzynce z narzędziami. Także w tym przypadku funkcjonariusze nałożyli na 47-latka mandat w wysokości 500 złotych. Decyzję o tym, czy pasażer może lecieć do Hiszpanii pozostawiono pilotowi. Kapitan statku nie zezwolił na odbycie lotu.
W ten sam sposób z perspektywą wakacji pożegnała się w lipcu pasażerka na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach, która w trakcie odprawy biletowo-bagażowej samolotu do Patras-Araxos (Grecja) oświadczyła, że w bagażu rejestrowanym ma bombę. Kapitan samolotu odmówił kobiecie wejścia na pokład. Została ukarana mandatem 500 zł.
Czytaj też:
Podróżniczka wzbudziła czujność na lotnisku. „Zrobiłam się czerwona”Czytaj też:
Zadzwonił na policję i poinformował „o bombie na lotnisku”. Teraz ma kłopoty
