Aquapark Suntago położony zaledwie pół godziny drogi od Warszawy niezmiennie cieszy się ogromną popularnością wśród miłośników wodnego szaleństwa. Jak się okazuje, wizyta w parku rozrywki w Mszczonowie nie zawsze kończy się dobrymi wspomnieniami. Przekonał się o tym pewien turysta z Litwy.
Skandal w Suntago. Turyści nie kryją oburzenia
Gintaras wraz ze swoją żoną postanowili wybrać się na weekendowy wypad do Polski. Towarzyszył im 19-letni syn. Rodzina zdecydowała się spędzić trochę czasu w Suntago.
Jak opowiadali „Gazecie Wyborczej”, w trakcie wizyty spotkała ich przykra niespodzianka. Litwini wynajęli specjalny bungalow. Gdy kilka godzin później do niego wrócili okazało się, że doszło do kradzieży.
– Bezpieczeństwo i odpowiedzialność praktycznie tu nie istnieją. Do naszego domku włamano się, używając karty magnetycznej, kiedy byliśmy poza nim. Przed wyjściem zaciągnęliśmy zasłony, a po powrocie zastaliśmy wszystkie okna odsłonięte i zauważyliśmy brak torby – relacjonował mieszkaniec Kowna. – – Nie było żadnych śladów włamania – dodał.
Mężczyzna przekazał, że łączna wartość skradzionych przedmiotów to blisko 500 euro. – Cały weekend, który planowaliśmy, został zrujnowany. Przyjechaliśmy z Litwy, aby odpocząć, a wróciliśmy okradzeni, rozczarowani i bez naszych rzeczy – przyznał Gintaras.
Weekend w Suntago przerodził się w koszmar. Tak potraktowano turystów
Turyści z Litwy nie kryli także oburzenia postawą pracowników Suntago. – Tylko rozkładali ręce tłumacząc, że sprawę karty może rozwiązać pracownik IT, którego nie ma na miejscu. Czekaliśmy ponad dwie godziny na recepcji i nikt nie zaproponował nam chociażby wody. Nie było żadnych przeprosin, było wyraźnie widać, że sytuacja jest im całkowicie obojętna – skarżył się.
Dopiero dzień później losem okradzionych Litwinów zainteresował się szef Suntago. Miał obiecać turystom, że przy kolejnej wizycie będą mogli skorzystać z Suntago w formule all inclusive. Kilka tygodni później okazało się, że takiej możliwości nie ma.
W odpowiedzi na zarzuty prezes tłumaczył, że obiecał turystom wyłącznie darmowy nocleg. Biuro prasowe Suntago także zaprzecza, ponieważ „po prostu nie ma takiej opcji”.
„Dyrektor obiektu przeprosił osobiście poszkodowanych za sytuację i w ramach istniejącej oferty zaproponował rekompensatę w postaci dwóch bezpłatnych noclegów dla dwóch osób do wykorzystania w dowolnym terminie” – wyjaśniło biuro prasowe.
Sprawa trafiła także na policję. – Postępowanie jest w toku, zostało przyjęte zawiadomienie, zabezpieczono monitoring i dokonano oględzin, a o sposobie zakończenia postępowania pokrzywdzony, jako strona postępowania, zostanie poinformowany stosownym pismem zgodnie z kodeksem postępowania karnego – poinformowała Monika Michalczyk z komendy policji w Żyrardowie.
Czytaj też:
Rewolucja na trasie do Morskiego Oka. Konie odciążone, fiakrzy wściekliCzytaj też:
Chorwaci zachwyceni polskim hotelem. „Niemcy mają powody do obaw”
