Ciemna strona Dubaju. Luksus za cenę milczenia

Ciemna strona Dubaju. Luksus za cenę milczenia

Dodano: 
Życie w Dubaju
Życie w Dubaju Źródło: PAP / Stringer
Strach w Dubaju z powodu wojny na Bliskim Wschodzie? Nie w social mediach. Tak wygląda państwowa cenzura w praktyce.

Iran rozpoczął działania odwetowe po serii ataków izraelsko-amerykańskich. W efekcie ucierpiało wiele państw regionu. Skutki były odczuwalne m.in. Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Chociaż obrona powietrzna zestrzeliła wszystkie drony i rakiety, to spadające szczątki doprowadziły do kilku pożarów m.in. w jednym z najsłynniejszych hoteli na świecie Burj Al Arab oraz w porcie Jebel Ali. Władze zdecydowały się na tymczasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej.

Polskie MSZ ostrzega przed podróżami do ZEA, które nie są konieczne. Departament Stanu USA zwrócił się do amerykańskich obywateli o natychmiastowe opuszczenie ZEA. Mimo apeli i alertów do Dubaju wybrało się wielu turystów, w tym również z Polski.

Tak Dubaj kontroluje influencerów

Podróżni, ale również ci, którzy mieszkają w ZEA na stałe, zamieszczają w sieci relacje, którym postanowili przyjrzeć się dziennikarze „Die Welt”. Zwrócili uwagę na fakt, że nagrania czy opisy sytuacji zamieszczane w sieci są do siebie łudząco podobne i niemal wszystkie przedstawiają Dubaj w pozytywnym świetle: sytuacja jest stabilna, władze działają zdecydowanie, nie ma powodów do obaw.

Jedna z influencerek przyznała, że były rozmowy telefoniczne, podczas których przedstawiciele władz dali jasno do zrozumienia, że nie ma miejsca na narrację, która wzbudzi strach. - Niektóre tematy po prostu nie mogą być poruszane publicznie. Wszystko co opisujemy, jest brane pod lupę i każdy ma tego świadomość. Musimy przestrzegać pewnych zasad, bo jesteśmy tu gośćmi – tłumaczyła.

Ciemna strona Dubaju. Tak państwo kontroluje gości

Prawnicy i eksperci podkreślają, że w Emiratach obowiązują szeroko sformułowane przepisy dotyczące „szkody dla wizerunku państwa” czy „rozpowszechniania fałszywych informacji”.

– W Dubaju istnieje cenzura państwowa. Nie wymaga brutalnej egzekucji, bo wielu obcokrajowców doskonale zna zasady gry. Każdy wie, o czym można mówić, a czego lepiej unikać. Dubaj nie jest państwem prawa – komentował Jose A. Campos Nave, doradca prawny i biznesowy. – Wiadomo, czego oczekuje państwo. A kto tego nie przestrzega, szybko dostaje telefon z ostrzeżeniem lub wezwanie na komendę – dodał.

Ekspert tłumaczył, że władze tak mocno dbają o obraz Dubaju jako miejsca idealnego i są bardzo zainteresowane przyjazdem influencerów, ponieważ za niewielkie pieniądze robią świetną reklamę. Dubaj działa jak ogromna maszyna marketingowa i dlatego tak ważne jest, aby na całym świecie utrzymywać jego bardzo pozytywny wizerunek.

Czytaj też:
Polka wściekła się po tym, co spotkało ją w Abu Zabi. „To jakiś cyrk”
Czytaj też:
Górale martwią się o turystów z Bliskiego Wschodu. „Obawy są poważne”

Opracowała:
Źródło: Die Welt