W drugiej połowie wakacji nastąpiły niespodziewane zmiany w cenniku PKP Intercity. Od środy, 23 lipca, pasażerowie zapłacą jedną, zryczałtowaną stawkę za przewóz bagażu, roweru i psa. Co oznacza podwyżki dla jednych, dla drugich będzie okazją do oszczędności. Właściciele jednośladów oraz osoby przewożące ponadwymiarowy bagaż muszą przygotować się na większe wydatki. Tymczasem bilet dla psa będzie tańszy o ponad trzy złote.
PKP Intercity zmienia stawki. Kto skorzysta, a kto straci?
Lato jeszcze nie dobiegło końca, a PKP Intercity zdążyło zaskoczyć pasażerów nowymi, wyższymi stawkami. Dotyczą one m.in. rowerów, tak chętnie przewożonych przez pasażerów w okresie wakacyjnym. Do tej pory wystarczyło, by podróżny z odpowiednim wyprzedzeniem (w przystosowanych do tego składach jest limitowana liczba miejsc na rowery) zakupił bilet dla swojego jednośladu, który niezależnie od trasy i czasu jej trwania kosztował zawsze 9 zł i 10 gr. Od 23 lipca br. jest drożej i za pojedynczy rower trzeba zapłacić już 11 zł i 90 gr.
Podobnie jest z bagażem, choć tu podwyżka jeszcze bardziej rzuca się w oczy. Zmiana z 5,90 zł na 11,90 zł to skok o ponad 100 procent. Taką opłatę muszą ponieść pasażerowie, których walizki czy inne przedmioty nie mieszczą się na przeznaczonych do tego półkach lub pod siedzeniami.
Psy pojadą taniej
Inaczej jest w przypadku psów, które na nowej, zryczałtowanej stawce w wysokości 11,90 zł znacznie skorzystają. Do tej pory bilet dla czworonogów, które nie podróżują transporterem, kosztował 15,20 zł. Jeśli pies lub inne zwierzę umieszczone jest w specjalnie przystosowanej do ich przewozu klatce lub torbie, wtedy taki przejazd odbywa się za darmo.
Czas pokaże, czy tak jak w poprzednim roku, również teraz rowerzyści będą mogli liczyć na zniżki. Pod koniec ubiegłych wakacji, między 16 a 22 września, wprowadzono specjalną promocję, dzięki której na pokład pociągu rower można było zabrać za złotówkę.
Czytaj też:
Nie będzie bezpośredniego pociągu w góry. Turyści rozczarowani Czytaj też:
Tusk ogłosił spektakularny plan. „Całą Polskę przejedziemy w 3 godziny”
