Niespodzianką dla rynku turystycznego jest Mołdawia. Ten niewielki kraj położony w Europie Wschodniej, pomiędzy Rumunią a Ukrainą, choć nie ma bezpośredniego dostępu do morza, oferuje inne atrakcje. Okazuje się, że podróżni doceniają je coraz bardziej. Miejsce stało się liderem w Europie, ciesząc się 25-procentowym wzrostem.
Ten kierunek jest liderem turystyki
Pozytywne wnioski dotyczące Mołdawii wyciągnięto na podstawie najnowszego Światowego Barometru Turystyki (UN Tourism). Zbadano liczbę zagranicznych turystów odwiedzających ten kraj w pierwszym półroczu 2026 roku i wynik zaskoczył wszystkich. W tym roku odnotowano tam 160 tysięcy zagranicznych gości, podczas gdy rok wcześniej było ich 128 tysięcy. Wiadomo, że turyści z Ukrainy stanowili blisko 40 procent osób z zagranicy. Na kolejnym miejscu byli odwiedzający z Rumunii, USA, Włoch, Niemiec, Turcji, Izraela i Wielkiej Brytanii. Jeśli chodzi o Polaków, kraj ten odwiedziło 3,5 tysiąca osób.
Dla porównania Grecja i Irlandia odnotowały w tym czasie wzrosty o 15 proc., podczas gdy średnia europejska wyniosła 3 proc. Za Mołdawią znalazły się także Hiszpania i Włochy. Mimo że turyści nadal odwiedzają je o wiele częściej, wzrost turystyki nie jest tam już tak duży. Łącznie w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku Europę odwiedziło około 350 mln zagranicznych turystów.
To przyciąga turystów do Mołdawii
Władze Mołdawii mają swoje przypuszczenia co do tego, co wpływa na coraz większe zainteresowanie ich krajem. Turystom zapewniają autentyczne doznania, a jednocześnie spokój i brak tłumów. Kluczowe są też możliwości odkrywania mołdawskiej kultury, kuchni i win. Sukces ułatwia m.in. powiększająca się siatka połączeń lotniczych, gdyż na miejscu realizowane są loty na ponad 70 trasach.
Jednym z miejscowych hitów jest Slobozia Mare w dystrykcie Cahul, która położona jest w jednym z najcenniejszych obszarów przyrodniczych kraju – rezerwacie „Prutul de Jos” (Dolny Prut), wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Podróżni stawiają już nie tylko na Kiszyniów, ale też mniej oczywiste obszary, także wiejskie.
„Wiele rodzin przyjeżdża z Kiszyniowa, szukając kilku godzin lub dni spokoju z dala od miasta, aby odwiedzić jezioro Beleu i okolice. Lokalne rodziny przyjeżdżają tu również po to, by się zrelaksować – korzystając z sauny, jacuzzi i zadaszonej altany – lub organizować uroczystości” – mówiła Veronica Secaș, właścicielka pensjonatu.
A wy mieliście już okazję odwiedzić to miejsce?
Czytaj też:
Nie Turcja i nie Egipt. Te kraje wyraźnie zyskują wśród turystów Czytaj też:
Nie Małopolska i Pomorze. Polacy już rezerwują wyjazdy na ferie first minute
