Każdy, kto choć raz organizował dla siebie turnus w uzdrowisku w ramach NFZ, wie, że wymaga to trochę wysiłku i cierpliwości. Niektórzy mimo to marnują miejsca, które mógłby wykorzystać ktoś potrzebujący. Właśnie z takim zjawiskiem nagminnie mierzą się sanatoria. Teraz chcą powiedzieć „dość” i myślą nad wprowadzeniem kar.
Seniorzy w uzdrowiskach robią to nagminnie
Ministerstwo Zdrowia chce zażegnać problem, który w polskich uzdrowiskach nasila się coraz bardziej. Chodzi o to, że niektóre osoby nie przyjeżdżają na swoje turnusy, generują przy tym koszty i jednocześnie uniemożliwiają pobyt komuś innemu. Tylko w pierwszej połowie 2026 r. nie wykorzystano blisko 12 tys. skierowań, a wartość niewykonanych świadczeń przekroczyła 75,5 mln zł.
Zdarzają się sytuacje losowe, na które trudno mieć wpływ, jednak wiele wskazuje na to, że niespodziewana rezygnacja z wyjazdu na ostatni moment nie zawsze ma z takimi związek.
Aktualnie za takie przewinienie nie grożą duże kary. Jeśli poinformujemy sanatorium odpowiednio wcześnie, możemy nawet otrzymać inny termin. W innych przypadkach wiele zależy od obiektu, zwykle jednak skierowanie na turnus po prostu przepada. Władze chcą zmienić tę sytuację i sprawić, by kary były bardziej dotkliwe. Ma się to przyczynić do zażegnania problemu z niedojazdami.
Takie kary szykują w uzdrowiskach
Już w 2027 roku kuracjusze będą mogli stracić z takiego powodu możliwość skorzystania z nowego skierowania nawet na rok. Będą też musieli potwierdzić przyjazd najpóźniej 21 dni przed rozpoczęciem leczenia.
W nowych przepisach mają być wymienione wyjątki, w których kuracjusze unikną kary. Pojawią się też nowe opcje w formularzach np. wyrażenie gotowości na przyjazd na ostatni moment, jeśli ktoś zrezygnuje – wtedy sanatorium będzie mogło zadzwonić do innej osoby i poinformować o wolnym miejscu. Ostateczne przepisy poznamy wkrótce.
Czytaj też:
7 wodospadów, jaskinie i widok na góry. Ta wieś uzdrowiskowa zachwyca turystów Czytaj też:
Tak można dostać najlepszy pokój w uzdrowisku. Dla seniorów to duża ulga
