Mieszkańcy ukochanej wyspy Polaków mają dość. Chcą ograniczeń dla turystów

Mieszkańcy ukochanej wyspy Polaków mają dość. Chcą ograniczeń dla turystów

Dodano: 
Protesty na Majorce
Protesty na Majorce Źródło:Shutterstock / Jeff Whyte
Mieszkańcy Majorki mówią stop masowej turystyce. Przez całe lato na popularnej wśród podróżnych z Polski wyspie mają się odbywać protesty.

Tylko w ubiegłym roku Majorkę odwiedziło blisko 17 mln turystów z całego świata. Turystyka jest niezwykle ważna dla lokalnej gospodarski, ponieważ odpowiada za blisko 45 proc. przychodów. W ostatnim czasie przyjezdnych jest tak wielu, że lokalni mieszkańcy zaczęli się domagać ograniczenia ich napływu.

Majorka protestuje przeciwko masowej turystyce

Pod koniec maja ulicami wyspy przeszła demonstracja przeciwko nadmiernemu ruchowi turystów. Manifestacja odbyła się pod hasłem Majorka nie jest na sprzedaż. Wzięli w niej udział zarówno starsi, jak i młodsi mieszkańcy wyspy. Do mieszkańców dołączyli m.in. ekolodzy oraz liczne związki zawodowe.

Według lokalnych mediów protesty będą się odbywały przez całe lato. Najbliższa akcja ma się odbyć 16 czerwca. Jedna z grup protestujących znana jako „Menys Turisme, Mes Vida” zapowiedziała, że protesty mogą się przenieść także na lotnisko, które tylko w ubiegłym roku obsłużyło ponad 31 mln pasażerów. Niewykluczone, że demonstracje obejmą również popularne wśród turystów Calo des Moro i Es Trenc.

Problemy z mieszkaniami przez masową turystykę

Główny zarzut protestujący dotyczy ogromnych wzrostów kosztów życia na wyspie. Według organizacji Banc de Temps z okolic Sencelles masowa turystyka doprowadziła do kryzysu na rynku mieszkaniowym, ponieważ spora część mieszkań jest przeznaczana na wynajem krótkoterminowy. W efekcie czynsze wzrosły do kwot, na które spora część mieszkańców po prostu nie może sobie pozwolić.

Problemy dotyczą również rynku pracy, a także niszczenia samej wyspy i jej środowiska naturalnego, za co mają być odpowiedzialni przyjezdni. Po tym jak przy Playa de Palma zawaliła się restauracja, w wyniku czego 4 osoby zginęły a 27 zostało rannych, pojawiły się zarzuty, że wiele budynków nie jest przystosowanych do tak ogromnej eksploatacji.

Jednocześnie spora część protestujących podkreśla, że manifestacje nie są wymierzone w przyjezdnych a w lokalne władze, które nie radzą sobie z problemami i nie przygotowały odpowiednich zasad zarządzania ruchem turystycznym, aby mieszkańcy nie ponosili konsekwencji masowej turystyki.

Czytaj też:
Dlaczego nie warto oznaczać walizek? Ekspert mówi o poważnych konsekwencjach
Czytaj też:
Nowa atrakcja w polskim uzdrowisku. To magnes dla kuracjuszy

Opracowała:
Źródło: La Vanguardia