Pasażerowie, którzy zmierzają w kierunku Podkarpacia, nie mają łatwo. O tym, co dziać ma się w wagonach, opowiedziała jedna z czytelniczek portalu Onet.
Kobieta wsiadła do pociągu IC (InterCity) „Galicja” (relacji Berlin Gesundbrunnen – Przemyśl Główny). W rozmowie z redakcją przyznała, że nieciekawie zrobiło się już na Dworcu Główny w Krakowie. Pasażerowie poinformowani zostali wtedy o „awarii sieci trakcyjnej”.
To oznaczało jedno – długie oczekiwanie. Pociąg stać miał na stacji ponad godzinę. W końcu ruszył, ale tylko po to, by niebawem znowu się zatrzymać.
Pociąg miał stać na pustkowiu. Pasażerowie z dwóch składów upchano w jednym
Pociąg całkowicie wyhamował chwilę po opuszczeniu stolicy Małopolski. Stanąć miał w szczerym polu. – Okazało się, że (...) konieczna jest ewakuacja do innego składu. (...) Ludzie wyskakiwali lub schodzili po drabinie, a następnie przechodzili przez tory. Wszystkich podróżnych upchnięto do „Galicji” – zrelacjonowała.
Źródło postanowiło sprawdzić na Portalu Pasażera, czy tam pojawiła się jakaś informacja o opóźnieniach. I rzeczywiście – „Szkuner” ma 212 minut, natomiast „Galicja” – do celu dotrze 126 min. po czasie.
Sytuacja w wagonach ma nie być kolorowa.
– Jest okropny tłok i duchota. Jedna z podróżnych zasłabła. Mamy straszne opóźnienie. To jest jakaś masakra. Obsługa poinformowała, że pasażerowie mogą liczyć na darmowe napoje. Żeby je dostać, trzeba jednak udać się do wagonu restauracyjnego. Tylko jak? W tym momencie nie ma możliwości, żeby ruszyć się z miejsca, jest tak ciasno – poinformowała czytelniczka.
Co na to Polskie Koleje Państwowe?
Rzecznik prasowy potwierdził opóźnienia. Wskazał, że związane są one z faktem, iż w Krakowie „doszło do uszkodzenia sieci trakcyjnej”. Jeden z pociągów „uszkodził pantograf i musiał się zatrzymać”.
– W związku z tym pasażerów pociągu „Szkuner” trzeba było przesadzić. Dlatego „Galicja” została zatrzymana i dokonano awaryjnego przesadzenia podróżnych. Stąd wynika opóźnienie – poinformował Michałem Wrzoskiem, przedstawiciel PKP InterCity.
