Krok od tragedii na pokładzie Wizz Air. 162 pasażerów niczego nie podejrzewało

Krok od tragedii na pokładzie Wizz Air. 162 pasażerów niczego nie podejrzewało

Dodano: 
Samolot Wizz Air w powietrzu
Samolot Wizz Air w powietrzu Źródło: Shutterstock
Z pozoru łatwy lot na popularnej trasie mógł skończyć się tragedią. Samolot Wizz Air dzieliły od niej ułamki sekund. Znane są wyniki śledztwa.

Są takie loty, podczas których pasażerowie czują się spokojni niemal do samego końca. Nie da się odczuć turbulencji, a lądowanie też z pozoru wydaje się takie jak zwykle. Mimo to czasem okazuje się, że wystarczyłaby chwila, aby doszło do katastrofy. Tak stało się w przypadku maszyny Boeing 737-8 linii Wizz Air, lecącej z Londynu do Aten.

O krok od tragedii na pokładzie Wizz Air

Sytuacja miała miejsce 22 kwietnia 2025 roku, ale dopiero po ponad roku znane są szczegółowe wyniki śledztwa. Brytyjski dziennik „The Telegraph” powołuje się na raport Air Accidents Investigation Branch (AAIB) i donosi, że samolot dzieliły od wypadku tylko 2 sekundy. Podczas podróży na pokładzie znajdowało 162 pasażerów i 6 członków załogi. Choć lądowanie odbyło się bez problemu, nawet rzecznik Wizz Air potwierdził, że cudem uniknięto katastrofy.

Na jaw wyszło, że ważne dane wprowadzane przez załogę do systemu odpowiedzialnego za obliczenie parametrów startu, były podane błędnie. „Piloci nie sprawdzili, czy do komputerów samolotu wprowadzono podstawowe dane dotyczące startu, tzw. prędkości V” – przekazała Agencja Badania Wypadków Lotniczych (AAIB).

W efekcie niedopatrzenia komputer wyliczył zbyt niską moc silników potrzebną do startu, a załoga dostrzegła problem, dopiero gdy znalazła się w powietrzu i nic nie mogła zrobić. Przerwanie startu miało stanowić jeszcze większe zagrożenie.

To wynika z raportu

Z danych Air Accidents Investigation Branch wynika, że samolot oderwał się od pasa zaledwie 162 metry i dwie sekundy przed jego końcem. Bezpośrednio po wzbiciu się w powietrze leciał z prędkością 146 węzłów. To jeszcze nie koniec, bowiem boeing przeleciał na wysokości około 13 stóp nad końcem drogi startowej, czyli niespełna pięć metrów, podczas gdy minimalna wysokość zgodna z przepisami wynosi 11 metrów.

Dane mogą wywoływać gęsią skórkę, zwłaszcza że pasażerowie nawet nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia i tego, jak duże mieli szczęście.

Śledczy ustalili, że nie doszło do awarii technicznej, lecz błędu ludzkiego. Apelowali m.in. o ty, by ten przypadek był nauczką dla innych na przyszłość. Przypomniano także, że do podobnych incydentów dochodziło też już wcześniej i na szczęście niemal za każdym razem kończyło się bez wypadku. Ratunkiem w przyszłości ma być m.in. dalszy rozwój systemów, które potrafiłyby automatycznie wykrywać nieprawidłowe parametry przed startem

Czytaj też:
Samolot Ryanair nagle zmienił kurs. Pilot nadał kod 7700
Czytaj też:
Wizz Air i Ryanair ostrzegają. Na to trzeba się przygotować w wakacje

Opracowała:
Źródło: The Telegraph