Mołdawia to jeden z najrzadziej odwiedzanych krajów w Europie. Większość przyjeżdża do stolicy – Kiszyniowa na city break, by wczuć się w niepokojącą atmosferę jego surowej, brutalistycznej architektury, pospacerować tropem pomników i odpocząć w parkach. Niewielu rusza dalej.
Mołdawia. Nadal jest tania i autentyczna
Według lokalnej organizacji turystycznej najlepiej spędzić czas na prowincji, np. w pensjonatach rodzinnych na wsiach. Niektóre organizują warsztaty kulinarne dla gości.
Nie jest to kierunek z bogatą liczbą atrakcji i muzeów do odhaczania, ale do powolnego odkrywania. Ma tylko jeden Park Narodowy Orgiejów (Parcul Național Orhei), utworzony dopiero w 2013 roku. Obejmuje lasy, wzgórza, doliny i rzekę Răut, dopływ Dniestru.
Mołdawia słynie z wina. Najpopularniejszym kierunkiem na degustację jest Cricova, miejscowość położona zaledwie 15 kilometrów od Kiszyniowa. Znajduje się tam sieć piwnic o długości ponad 120 kilometrów, w której leżakują ogromne ilości trunku. Lokalnych szczepów można też spróbować w barach winnych Kiszyniowa. Co roku, w październiku, w centrum stolicy obchodzony jest Dzień Wina, gdzie prezentowane są produkty „na każdy gust i kieszeń”.
Szlakiem wina wybiorą się też rowerzyści. Trasa rowerowa C1 z Kiszyniowa do Palanki rozpoczyna się w stolicy i prowadzi na południowy wschód przez regiony winiarskie Codru i Stefan Vodă. Cała liczy 226 km, ale jeśli nie mamy czasu, można pokonać jej krótsze odcinki.
Więcej turystów, ale tłumów nie będzie
Warto odwiedzić ten kraj, zanim stanie się modny i „instagramowy”. W pierwszej połowie tego roku liczba turystów zagranicznych w Mołdawii wzrosła o 24,7 proc., podczas gdy turystyka krajowa wzrosła o 3,6% w ujęciu rok do roku.
Za bilet lotniczy do Kiszyniowa zapłacimy od 89 zł w jedną stronę, co czyni go jednym z najtańszych kierunków na krótkie podróże po Europie.
Czytaj też:
Najbardziej niedoceniany kraj w Europie. Dolecimy tam z trzech polskich miast Czytaj też:
Jedna z najbardziej niedocenianych stolic Europy. „Pomników więcej niż drzew”
