Maxwell Banton (znany w sieci jako Max Takes On The World) to obywatel Stanów Zjednoczonych, który na co dzień mieszka w Hiszpanii (konkretnie w Barcelonie, gdzie jest coraz lepiej kojarzony przez lokalną społeczność). Influencer podróżuje po świecie – ostatni wybrał się do Europy Wschodniej, by swoim widzom zaprezentować nadwiślańską krainę.
W stolicy odwiedził popularny (szczególnie w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej) rodzaj lokalu gastronomicznego. Tzw. bary mleczne znacząco różnią się dziś od tych, które przyciągały tłumy w PRL, pod koniec XX w. – warto co jakiś czas do nich zajść, by poczuć specyficzny klimat (niektóre działają nieprzerwanie od dekad).
Banton widzi same plusy takich miejsc – podzielił się swoimi spostrzeżeniami w poście na Instagramie. Na filmie wskazuje, że miejsca te są „najlepszym sposobem na poznanie lokalnej kultury – bez wydawania dużych pieniędzy”.
W trakcie krótkiego materiału wideo influencer wyjaśnia, że „tradycyjne bary mleczne mogą korzystać z państwowych dopłat do wybranych posiłków”. Tak faktycznie jest – dzięki rozporządzeniu ministra finansów sprzed dekady. Miejsca takie muszą spełnić jednak kilka warunków – muszą być samoobsługowe, bezalkoholowe i ogólnodostępne, a w menu mieć np. – leniwe kluski czy kompot.
Youtuber wyjaśniał, że lokale takie „serwują świetne, autentyczne, domowe jedzenie”. Podczas filmu z radością pałaszował zupę pomidorową czy kultowe danie – kojarzone na całym świecie właśnie z Polską (choć także z Ukrainą czy Rosją). W pewnym momencie nie wytrzymał – musiał powiedzieć internautom, jak niewiele go to kosztowało.
– Wyszedłem stamtąd z dużym talerzem świeżych pierogów, gorącą miską zupy i napojem, a za wszystko zapłaciłem – zaledwie 23 zł – przyznaje radośnie na filmie.
