Szukając miejsc wolnych od gwaru w Tatrach warto zwrócić uwagę na Czarny Staw Gąsienicowy. Choć szlak w tym kierunku zaczyna się w Kuźnicach, a więc tuż obok Zakopanego, turystów jest tu znacznie mniej niż na trasie do Morskiego Oka. Trzygodzinną wędrówkę wynagradzają widoki – po drodze nad jezioro miniemy m.in. Halę Gąsienicową, która zachwyca niezależnie od pory roku, a na miejscu zobaczymy górującą nad taflą wody ścianę 2155-metrowego Kościelca.
Czarny Staw Gąsienicowy – dlaczego jest lepszy od Morskiego Oka?
Wyprawa nad Czarny Staw Gąsienicowy to świetny pomysł na spędzenie jednego dnia w Tatrach. Z centrum Zakopanego wystarczy pojechać do Kuźnic, na południowe obrzeża miasta, by stąd wyruszyć szlakiem w kierunku Hali Gąsienicowej, a następnie kontynuować wędrówkę niebieskim szlakiem na Zawrat. Po około trzydziestu minutach poruszania się nim dostrzeżemy w końcu taflę polodowcowego jeziora, największego w całej Dolinie Gąsienicowej. „Swoją nazwę Czarny Staw Gąsienicowy bierze od koloru wody, która – ocieniona przez groźne ściany Kościelca – wydaje się być czarna” – pisze Portal Tatrzański.
Choć to miejsce popularne wśród turystów, zwykle nie ma tu takich tłumów jak nad Morskim Okiem. Jest też tu znacznie bliżej, szczególnie jeśli miejsce naszego zakwaterowania znajduje się w południowych dzielnicach Zakopanego.
Schronisko spłonęło w 1920 roku
Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym nie ma działającego schroniska, co dla niektórych może być oczywiście wadą. To właśnie jednak sprawia, że panuje tak spokojna atmosfera. Kiedyś działało tu niewielkie, dwuizbowe schronisko otworzone w 1885 roku. Budynek spłonął jednak w 1920 roku i nigdy nie został odbudowany.
To nie oznacza jednak, że turyści są pozbawieni możliwości odpoczynku i zjedzenia czegoś ciepłego. Zaledwie trzydzieści minut stąd, na wspomnianej Hali Gąsienicowej, znajduje się przecież PTTK Murowaniec, gdzie oprócz restauracji działa również obiekt noclegowy.
Czytaj też:
Koszmar pasażerów w Zakopanem. „Komunikacja miejska nie wyrabia” Czytaj też:
Uciekające konie na trasie do Morskiego Oka. „Odłączyły się od fasiągu i ruszyły drogą”
