Niezwykłe spotkanie na Mazurach. Egzotyczna antylopa zauważona w lesie

Niezwykłe spotkanie na Mazurach. Egzotyczna antylopa zauważona w lesie

Dodano: 
Sitatunga sawannowa
Sitatunga sawannowa Źródło: Shutterstock / Alekk Pires
To zwierzę na wolności żyje w Afryce, więc spotkanie go w Polsce jest niecodzienną sytuacją. Spadające temperatury są dla niego zagrożeniem.

Egzotyczne gatunki spotykamy w Polsce w ogrodach zoologicznych. Tym większe było zdziwienie osób, które zauważyły tego ssaka parzystokopytnego w mazurskim lesie. Do sieci trafiło kilka zdjęć samca sitatungi sawannowej.

Afrykańska antylopa na Mazurach

„Pierwszy raz zobaczyłem to zwierzę przed miesiącem w okolicach Ogonek, na podmokłych terenach w pobliżu jeziora Święcajty. W ostatnią niedzielę udało mi się je sfotografować w tej samej okolicy” – powiedział PAP Dominik Misiun, fotograf z lokalnego portalu z Giżycka.

Nic dziwnego, na wolności sitatunga sawannowa żyje właśnie na bagnach i trzęsawiskach oraz w wilgotnych lasach równikowych wokół jezior i wzdłuż rzek. Jak to zwierzę znalazło się na Mazurach?

W poniedziałek Fundacja Kopytka z nadzieją – Azyl dla Zwierząt leśnych i gospodarskich przekazała, że latem antylopa uciekła z Bezkrwawego Safari koło Gołdapi. We wpisie dodano, że właściciele zwierzęcia są świadomi sytuacji i dysponują specjalistycznym sprzętem potrzebnym do jego bezpiecznego odłowienia. Zaapelowano, by nie zbliżać się do antylopy, nie płoszyć jej ani nie próbować łapać. Odłowienie antylopy jest konieczne, ponieważ spadające temperatury będą dla niej niebezpieczne. „Wczoraj tj. w niedzielę była widziana w okolicach Okowizny k. Węgorzewa”– informowała na Facebooku jedna z komentujących wpis o zaginionym zwierzęciu.

facebook

Właściciel był zaskoczony

Bezkwrawe Safari to prywatne gospodarstwo w pobliżu Gołdapi u podnóża Tatarskiej Góry (308 m n.p.m.). Żyją tam m.in. daniele, jelenie, koniki Przewalskiego, zebry i wielbłądy. Właściciel przyznał, że latem antylopa uciekła z gospodarstwa. Zauważanie zwierzęcia 50 km dalej było dla niego zaskoczeniem. „Jeszcze latem to zwierzę zostało wypłoszone z zagrody przez wilki, w jakiś sposób pokonało dwumetrowe ogrodzenie z siatki” – mówił. Był przekonany, że wilki dogoniły i zjadły podopiecznego mini zoo.

Rzeczniczka Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie Justyna Januszewicz powiedziała, że sitatunga sawannowa nie jest na liście inwazyjnych gatunków obcych (IGO), ale obowiązek jej odłowienia spoczywa na właścicielu.

Natalia Trzcinka z nadleśnictwa Borki dodała, że jeśli zwierzę zostanie zauważone, to zostaną o tym powiadomione właściwa terytorialnie gmina i powiatowy inspektorat weterynarii.

Czytaj też:
Ten warszawiak zobaczył śnieg po raz pierwszy. „Raz po raz patrzył w górę”
Czytaj też:
Namierzyli bizona na gigancie, ale pojawił się problem. „Niewykonalne zadanie”

Opracowała:
Źródło: Wprost/RMF24, PAP