Jeszcze kilka lat temu Paros pozostawała w cieniu bardziej znanych greckich wysp, takich jak Mykonos czy Santorini. Z czasem zaczęła jednak zyskiwać na popularności jako ich spokojniejsza i bardziej przystępna cenowo alternatywa. Niestety, ten etap również powoli dobiega końca. Na Paros pojawia się coraz więcej zagranicznych gości, także tych szukających głośnej rozrywki do rana. Znacząco wzrosły również koszty pobytu.
Paros dogania Mykonos i Santorini
Tam, gdzie jeszcze niedawno dominowały niewielkie pensjonaty i rodzinne tawerny, coraz częściej pojawiają się hotele butikowe, beach bary i miejsca nastawione na szybki zysk. Paros wciąż zachowuje swój urok, ale coraz trudniej znaleźć w niej fragmenty dawnej, spokojnej Grecji, którą pamiętają stali bywalcy sprzed kilku lat. Mieszkańcy uważają, że znacznie zmienił się także rytm codziennego życia na wyspie. W sezonie wysokim porty i miasteczka są wyraźnie bardziej zatłoczone, a rezerwacje w restauracjach czy na plażach stają się koniecznością. „Każdego lata Paros przybywa około pół miliona ludzi, co oznacza, że dzisiejsi turyści raczej nie mają dla siebie więcej niż skrawek piasku, nie mówiąc już o całej plaży” – pisze The Telegraph.
Ruch turystyczny szansą i zagrożeniem
Są też tacy, którzy w rosnącej popularności wyspy dostrzegają nie zagrożenie, lecz szansę. Ich zdaniem kluczowe jest rozproszenie ruchu turystycznego, tak aby nie koncentrował się on wyłącznie w jednym lub dwóch najbardziej znanych kurortach, ale równomiernie obejmował różne części wyspy. Równie istotne pozostaje utrzymanie przystępnych cen, które pozwolą przyciągnąć także rodziny z dziećmi, a nie tylko influencerów. „Paros powinno pozostać przede wszystkim gościnne, a nie ekskluzywne” – czytamy w artykule brytyjskiego dziennika.
Ta wyspa nadal potrafi zachwycić, ale wymaga już bardziej świadomego planowania. Największą różnicę robi termin wizyty i wybór miejsc z dala od najbardziej obleganych kurortów.
Czytaj też:
Przeszła z rąk do rąk ponad 700 razy. Na tę wyspę turyści mają zakaz wstępuCzytaj też:
Nie Madera i nie Seszele. Ta wyspa ma najpiękniejsze lotnisko na świecie
