Koralowce, wraki statków i tajemnicze głębiny. Z pozoru zobaczycie coś takiego w wielu popularnych miejscach na świecie. Na zakazanej wyspie widoki przyjmują jednak zupełnie inny wymiar i klimat. Nikt tam nie zaglądał przez dziesiątki lat. Oto co skrywa w sobie Bikini Atoll, niegdyś wyjątkowo radioaktywna przestrzeń.
Bikini Atoll pełna tajemnic
Wielu mieszkańców Europy nie słyszało o tym miejscu, Bikini Atoll znajduje się na Pacyfiku, a dokładniej na archipelagu Marshalla. Kiedyś miało swoich mieszkańców i gościło fanów rajskich widoków. Pewnego dnia stało się ofiarą testów jądrowych i wtedy obszar wyspy zmienił się na zawsze.
Wszystko zaczęło się w 1946 roku, gdy Stany Zjednoczone wysiedliły mieszkańców atolu, by testować na wyspie broń jądrową. Takie działania trwały przez kilkanaście lat – w ciągu tego czasu zdetonowano 23 bomby atomowe, w tym słynną Baker i potężną Bravo – łącznie 67 prób jądrowych. Po wszystkim miejsce stało się silnie radioaktywne i nikt nie mógł tam ponownie zamieszkać. Wstęp stał się zakazany dla wszystkich na ziemi i przestrzeń była odizolowana na dekady. Po czasie sytuacja się zmieniła.
Zakazana wyspa otwarta dla turystów
Aktualnie Bikini Atoll nie jest już surowo zamknięte, a zainteresowani turyści, mogą się tam dostać przez kilka miesięcy w roku. W gronie zainteresowanych są głównie nurkowie – to oni mogą skorzystać z jedynych atrakcji, czyli podziwiać podwodne wraki, koralowce czy wszelkie pozostałości po dawnych testach.
Wyspa naznaczona radioaktywną działalnością jest względnie bezpieczna, ale wycieczka na nią nie należy do zwykłych. Miejsce przyciąga głównie fanów ekstremalnych wrażeń i doświadczonych podróżników – nurkowie muszą posiadać zaawansowany certyfikat. Takie wyprawy organizują wyłącznie specjalistyczne biura podróży.
Przyglądanie się podwodnym atrakcjom jak legendarny lotniskowiec USS Saratoga, pancernik USS Arkansas i krążownik Prinz Eugen wymaga dużych umiejętności – na miejscu popularne są silne prądy morskie i trzeba zejść na dużą głębokość w miejscu zupełnie oddalonym od cywilizacji.
Co ważne, wyspa, choć nie jest już szczelnie zamknięta, nadal nie wygląda tak jak przed testami nuklearnymi. Mieszkańcy wciąż walczą o odszkodowania za brak możliwości powrotu, do swoich dawnych domów.
Czytaj też:
Nie Madera i nie Sint Maarten. Ta wyspa gwarantuje niezapomniane lądowanieCzytaj też:
Sekretna wyspa Europy na spokojne wakacje. Nie potrzebujesz samochodu ani skutera
