Do tragicznego w skutkach zbiegu okoliczności doszło w sobotę w pobliżu wyspy Comino, najmniejszej zamieszkanej wyspy w archipelagu Malty. 26-letni turysta z Chin przepływał na skuterze wodnym pod łukiem „całujących się słoni”, gdy naturalna konstrukcja runęła. Chwilę wcześniej ze skał zeskoczył 32-letni Amerykanin. 26-latek został uwięziony pod wodą, pod dużymi głazami i nie przeżył.
Łuk skalny przy Comino runął
27-letnia Chinka, która również znajdowała się na skuterze wodnym, trafiła do szpitala na wyspie Gozo z powodu poważnych obrażeń. Amerykański turysta został podjęty z wody przez przepływającą łódź, ale nie wymagał hospitalizacji.
W niedzielę wieczorem, około 24 godziny po tragedii, z dna morza wydobyto ciało 26-latka. Całodniową akcję prowadzili nurkowie z Departamentu Ochrony Ludności oraz jednostek ratowniczych Sił Zbrojnych Malty. Policja wykorzysta nagrania z pływającej platformy Noma Island, aby ustalić, co dokładnie się wydarzyło i ile osób ucierpiało.
Łuk „całujących się słoni”
Łuk „Całujących się słoni” — Il-Ħnejja ta’ Taħt it-Trinciera — przypominał słonie stykające się trąbami. Znajdował się na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy Comino, bezpośrednio pod baterią św. Marii, historyczną fortyfikacją wzniesioną przez Zakon Maltański w 1715 roku. Łuk był na tyle wysoki, że turyści przepływali pod nim na skuterach wodnych w ramach atrakcji. Do wypadku doszło w czasie pięknego, bezwietrznego dnia. „Natura ma ogromną moc, a dzisiaj po raz kolejny przekonaliśmy się, że te piękne formacje skalne nieustannie się zmieniają” – napisał organizator rejsów Outdoor Explorers Malta Boat Trips i złożył kondolencje bliskim zmarłego 26-latka.
„Times of Malta” rozmawiał z kajakarką, która twierdzi, że dwa tygodnie temu zauważyła pęknięcia w łuku. Wszczęto dochodzenie w sprawie wypadku.
Naturalne łuki skalne znikają
To już kolejna naturalna atrakcja, która runęła w tym roku. W nocy z 14 na 15 lutego zawaliło się słynne okno skalne we Włoszech, w małej miejscowości Sant’Andrea w regionie Apulia. Konstrukcja nie przetrwała gwałtownych zjawisk pogodowych – burzy „Harry bis”, która nawiedziła południe Włoch. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Czytaj też:
Czy Łuk Zakochanych można było ocalić? Ekspert zabrał głos Czytaj też:
Najpiękniejsza naturalna atrakcja zamknięta. Turyści nie chcą w to uwierzyć
