Do rozpoczęcia roku szkolnego 2026/2027 zostały dwa tygodnie. Polskie rodziny korzystają więc z ostatnich chwil błogiej laby, a na kierunek wyjazdów często wybierają nadmorskie miejscowości. Tak było też w miniony weekend, kiedy urlopowiczom bardzo sprzyjała pogoda, tworząc aurę z wysokimi temperaturami i niemal bezchmurnym niebem.
Pustki nad Bałtykiem to mit. „Turystów jest mnóstwo”
W tych dniach Kołobrzeg przeżywał prawdziwe turystyczne oblężenie. – Widać i czuć, że turystów jest mnóstwo. Branża turystyczna nie ma powodów do narzekania – mówi w rozmowie z „Faktem” Mariusz Ławro z Regionalnego Stowarzyszenia Turystyczno-Uzdrowiskowego w Kołobrzegu. O wolny pokój trudno także w Dźwirzynie.
– Turystów jest tak dużo, że w zarządzanych przeze mnie obiektach nie ma już wolnych miejsc. Z tego, co wiem, w innych hotelach jest podobnie. Oprócz pogody do dużej frekwencji przyczyniła się też niebezpieczna sytuacja na świecie – dodaje hotelarz.
Turyści narzekają na ceny nad Bałtykiem? „Poszybowały nawet o 100 procent”
Do Kołobrzegu wybrała się pani Anna z mężem i dwoma synami. Przyjechali z Łodzi. — Jesteśmy tu od kilku dni. Szukaliśmy wyjazdu za granicę, ale koszty były zbyt wysokie. Bałtyk to dla nas zawsze dobry wybór — mówi. — Wczasy nad Bałtykiem nie muszą być drogie. Wszystko zależy od wyborów. Czasami idziemy na obiad, który kosztuje 250 zł dla całej rodziny, ale też korzystamy z barów mlecznych, gdzie za dwudaniowy obiad z kompotem płacimy 30 zł od osoby — relacjonuje pani Anna.
Jednocześnie turystka podkreśla, że znalezienie noclegu – mimo wzrostu cen – stanowiło nie lada wyzwanie. — Tydzień przed wyjazdem ceny były jeszcze normalne. Ale od połowy tygodnia, gdy wszyscy przypomnieli sobie o długim weekendzie, ceny poszybowały nawet o 100 proc. — opowiada. — Wynajęliśmy domek trochę dalej od plaży, dlatego udało nam się znaleźć coś w rozsądnej cenie — zamyka wątek.
Czytaj też:
Turyści szturmują Bałtyk. „Polska Ibiza” hitem rezerwacji Czytaj też:
Turyści wydają fortunę nad Bałtykiem. Tyle płacą za tydzień wakacji
