Zalew Klimkówka i jezioro Żywieckie to niejedyne polskie zbiorniki wodne, w których poziom wody niepokojąco spadł. Na liście jest także wielkopolskie Jezioro Średzkie. To sztuczny zbiornik retencyjny, wokół którego rozwinęła się infrastruktura turystyczna. Choć w sierpniu można tu było jeszcze zobaczyć żaglówki, to popularne wodne przejażdżki na bananie nie były możliwe.
Jezioro Średzkie. To były trudne wakacje
W tym sezonie tafla wody w jeziorze obniżyła się o około 2 metrów, a linia brzegowa cofnęła nawet o 20 metrów. Stąd surrealistyczny widok: trzciny wyrastające daleko od wody oraz pomosty, które kończą się na brzegu, a nie w wodzie.
Łatwego rozwiązania nie ma – ponad jeziorem nie ma zbiornika, z którego można do niego „dolać” wody i trzeba czekać na opady.
„Zbiornik Środa zasilany jest wodami rzeki Moskawa. Obecnie w rzece Moskawie obserwowane są niskie przepływy, będące skutkiem niewielkiej ilości opadów. Odpływ wody ze zbiornika został został ograniczony do wartości przepływu nienaruszalnego” – powiedziała w sierpniu Joanna Piotrowska, starszy Specjalista w Zespole Komunikacji i Edukacji Wodnej Wód Polskich, które zarządzają jeziorem.
Susza hydrologiczna. Nadzieja w jesiennych opadach
Wody Polskie w rozmowie z TVP3 przekazały, że nie prowadziły szczegółowych badań nad tempem spadku poziomu wody.
„Obserwowane zjawisko należy wiązać przede wszystkim z suszą hydrologiczną i niskim poziomem wód gruntowych. Istotna jest również sytuacja w górnym odcinku Moskawy, gdzie obserwowany jest niewielki dopływ wody do rzeki” – dodaje rzeczniczka.
Burmistrz Środy Piotr Mieloch jest jednak pełen nadziei. „Co roku ta sytuacja wraca do normy w tym okresie jesienno-zimowo-wiosennym” – mówił w rozmowie z radiopoznan.fm.
Czytaj też:
Dramatyczna sytuacja nad polskim jeziorem. Żeglarze muszą ewakuować jachty Czytaj też:
Europejskie jezioro wysycha. Na jaw wychodzi wiele skarbów
