Samolot taniej linii prawie rozbił się w jeziorze. Na pokładzie było 157 pasażerów

Samolot taniej linii prawie rozbił się w jeziorze. Na pokładzie było 157 pasażerów

Dodano: 
Samolot easyJet/zdj. poglądowe
Samolot easyJet/zdj. poglądowe Źródło: Shutterstock
Maszyna przewożąca pasażerów z Edynburga do Genewy cudem uniknęła katastrofy. Okazuje się, że samolot był na dobrej drodze do rozbicia się w jeziorze w Alpach.

Samolot EasyJet dzieliły sekundy od uderzenia w jezioro w Alpach. Na jaw wyszły mrożące krew w żyłach fakty, z których wynika, że maszyna prawie rozbiła się w szwajcarskim jeziorze. Na pokładzie przebywało 157 pasażerów.

Samolot tanich linii prawie rozbił się w jeziorze

Airbus A320 Neo przygotowywał się do lądowania na lotnisku w Genewie, kiedy spadł na niebezpieczną wysokość. Mówi się, że zaledwie kilka sekund dzieliło go od katastrofy.

Dochodzenie wykazało, że samolot, który leciał z Edynburga 5 listopada, znajdował się zaledwie 250 metrów nad taflą wody, a jednocześnie znajdował się aż 12 km od pasa startowego.

Personel kontroli ruchu lotniczego był zmuszony ostrzec pilotów, że lecą 500 metrów niżej, niż powinni, i powiedzieć im: „Natychmiast sprawdź swoją wysokość”. Piloci mogli przyspieszyć i odzyskać wysokość dopiero, gdy włączył się system ostrzegania o wysokości w kokpicie. W ostatniej chwili udało im się uniknąć zderzenia z wodą i po odzyskaniu wysokości zatoczyli pętlę nad regionem. Przy drugiej próbie pilotom udało się wylądować.

O krok od tragedii

Gdyby samolot kontynuował lot w dół, w ciągu 30 sekund uderzyłby w jezioro.

Szwajcarska Służba Dochodzeniowa (SESE) podała: „Podczas podejścia do pasa 22 samolot zszedł znacznie poniżej wysokości, a załoga lotnicza zainicjowała odejście na drugi krąg”. SESE poinformowało, że wszczęło dochodzenie w sprawie incydentu.

Incydent został zakwalifikowany jako „poważny”. Stwierdzono, że podczas podejścia do lotniska samolot znajdował się znacznie poniżej „linii zniżania”. Linia zniżania to kąt, pod jakim statek powietrzny utrzymuje bezpieczną wysokość w miarę zbliżania się do pasa startowego.

Ekspert stwierdził, że na szybkie opadanie mogły mieć wpływ cechy geograficzne Jeziora Genewskiego. „Wieża kontrolna poleciła samolotowi podążać jedną z najkrótszych dróg podejścia, która biegnie pomiędzy Gland i Rolle” – wyjaśnili. Zmusza to załogi do szybkiego zejścia w dół zamiast mijania gór Jura, nad którymi zwykle przelatują samoloty z Wielkiej Brytanii.

Piloci zostali na krótki czas wstrzymani, ale teraz znów latają.

„W żadnym momencie bezpieczeństwo osób na pokładzie nie było zagrożone” – skomentował rzecznik linii easyJet.

Czytaj też:
Zderzenie dwóch samolotów. Pasażerowie zostali ewakuowani
Czytaj też:
To miał być spokojny lot samolotem. Kiedy pasażer spojrzał na skrzydło samolotu, zamarł

Opracowała:
Źródło: metro.co.uk