Niebezpieczne tradycje wielkanocne. Zwyczaje w tych krajach mogą cię zdziwić

Niebezpieczne tradycje wielkanocne. Zwyczaje w tych krajach mogą cię zdziwić

Dodano: 
Tradycyjne wielkanocne na Filipinach
Tradycyjne wielkanocne na Filipinach Źródło: Shutterstock / Kobby Dagan
W niektórych regionach świata obrzędy związane z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą zdecydowanie odbiegają od naszych. Część lokalnych tradycji może być bardzo niebezpieczna.

Malowanie jajek, szukanie czekoladowych niespodzianek ukrytych przez wielkanocnego zająca czy wspólne święcenie koszyczka? Nic z tych rzeczy. W tych krajach podczas Wielkiego Tygodnia i świąt wielkanocnych królują tradycje, od których włos jeży się na głowie. Przedstawiamy kilka wyjątkowych obrzędów, które zdecydowanie nie należą do bezpiecznych. Odważylibyście się w nich uczestniczyć?

Niebezpieczne tradycje wielkanocne

Ukrzyżowanie na Filipinach

W każdy Wielki Piątek w prownicji Pampanga na Filipinach, leżącej na wyspie Luzon, odbywa się inscenizacja ukrzyżowania Chrystusa. Wydarzenie pasyjne kończy się przybiciem do krzyża co najmniej kilku śmiałków, którzy wcześniej przez długie godziny doświadczają biczowania ze strony przebranych za rzymian mieszkańców. Uczestnicy „zabawy” podobnie jak Jezus, noszą cierniste korony. Choć taki rodzaj świętowania wydaje się być niezwykle brutalny, na popularnym wakacyjnym archipelagu (który od tego sezonu będzie dostępny samolotem bezpośrednio z Polski) jest zupełnie normalny. Przedstawienia, poza Pampangą, odbywają się także w innych regionach kraju – m.in. w Bulacan i Barangay. W zeszłym roku chętni odpokutowywali w ten sposób swoje grzechy oraz składali ofiarę Bogu m.in. w intencji końca pandemii COVID-19 i wojny na Ukrainie. Doświadczenie przybicia na krzyżu jest niezwykle bolesne. „Kiedy mam związane ręce, po prostu zamykam oczy i mówię sobie, że dam radę to zrobić” – mówi jeden z uczestników cytowany przez The Guardian. „Makabryczny spektakl odzwierciedla wyjątkową odmianę katolicyzmu Filipin, która łączy tradycje kościelne z ludowymi przesądami” – czytamy.

Wojna rakietowa w Grecji

„Rouketopolemos” czyli „wojna rakietowa” w miejscowości Vrontados na wyspie Chios w Grecji to jedna z najciekawszych wielkanocnych tradycji na świecie. Grecy z dwóch sąsiadujących parafii organizują pokazową bitwę, której tradycja ma korzenie jeszcze w średniowieczu. Wydarzenie ma miejsce w noc poprzedzającą Wielkanoc i polega na ostrzeliwaniu kościoła przeciwnika za pomocą własnoręcznie stworzonych rakiet. Choć z daleka tradycyjna zabawa może wyglądać niewinnie, znalezienie się w centrum lokalnej rozrywki można przypłacić nawet życiem. W 1993 roku przy produkcji rakiet, do których używa się papieru, węgla drzewnego, siarki i nitrokalitu zginęły dwie osoby. Władze zdecydowały się także ograniczyć wystrzeliwane pociski, których liczba w szczytowych latach popularności wydarzenia sięgnęła nawet 100 tysięcy. Ze względu na zainteresowanie turystów, zdecydowano się kontynuować tradycję, jednak w mniejszej skali niż jeszcze kilka lat temu. Rozświetlone rakietami niebo wygląda niezwykle imponująco, choć jednocześnie budzi grozę. Spodziewalibyście się, że taka tradycja wciąż funkcjonuje w Europie?

Biczowanie w Salwadorze

Mężczyźni przebrani za diabły w ręku trzymają bicze. Ich czerwone stroje budzą grozę, ale mieszkańcy śmiało zbliżają się do lokalnych oprawców. To nietypowa i niebezpieczna tradycja wielkanocna z położonego w Ameryce Środkowej Salwadoru. Wydarzenie odbywa się co roku w miejscowości Texistepeque w północno-zachodniej części kraju. Masowo przybywają tu wierni z innych miast, którzy także chcą wziąć udział w niezwykłym pokazie walki dobra ze złem. Mężczyźni w czerwonych kostiumach czekają, aż wierni opuszczą mszę w kościele San Esteban, a następnie szukają grzeszników, którzy powinni zostać ukarani. Niektórzy mieszkańcy chowają się przed chłostą, inni świetnie bawią się, próbując uniknąć ciosu. „Udział w tym wspaniałym wydarzeniu i odpokutowanie za wszystkie moje grzechy to naprawdę mnóstwo adrenaliny” – relacjonuje jeden z uczestników. Diabły nazywane „talciguines” biją katolików biczami, jednak ostatecznie przegrywają ca łe starcie. Na miejscu zjawia się mężczyzna przebrany za Jezusa, a diabły muszą odejść.

Opracowała:
Źródło: bbc.com/greekboston.com