Kojarzycie film „Holiday”, w którym główne bohaterki grane przez Cameron Diaz i Kate Winslet zamieniają się domami na święta Bożego Narodzenia? Wyruszają one w zupełnie obce dla siebie miejsca, by odmienić swoje otoczenie i łatwiej przeżyć trudne życiowe momenty. W ich przypadku zamiana nastąpiła między słonecznym Los Angeles a angielską wsią. Choć fabuła z 2006 roku była fikcją, pokazywała bardzo ciekawy trend zamiany domów – „home swapping”, który od lat funkcjonuje nie tylko za granicą, ale też w Polsce. Z wypowiedzi jednej z naszych rozmówczyń można wywnioskować, że nasilił się w czasie pandemii, gdy hotele działały w ograniczony sposób, jednak wygląda na to, że aktualnie nadal jest na topie.
Tak Polacy zamieniają się na domy
Przeglądając facebookowe posty, jeszcze przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia zauważyłam, że wyświetla mi się wiele ogłoszeń z niecodziennymi propozycjami. „Mam wolny drewniany domek w okresie 24 – 30 grudnia nad jeziorkiem wśród lasów” – czytałam w jednym z nich. Kobieta proponowała swoje lokum w zamian za to, że ktoś w tym samym czasie udostępni jej swoje – oczywiście bez dodatkowych opłat. Pod takim postem nie brakowało odzewu: „Proponuję Kołobrzeg” – odpisała jedna z osób.
W innych ogłoszeniach szczegółowo deklarowano swoje oczekiwania: „Szukamy propozycji wymiany mieszkania w Gdańsku, Toruniu lub Wrocławiu. Szukamy miejsca odpowiedniego dla rodziny z małymi dziećmi na kilka dni po świętach lub w terminie do 7.01”. – czytałam dalej. Były propozycje wymian na mieszkania w Stavanger, Berlinie, Bern, hiszpańskich miejscowościach i wielu innych.
– Aha! Czyli tak to „się kręci” w świecie wymian mieszkań i domów, w którym ma się własne mieszkanie lub dom i chce zaoszczędzić na podróżach! – pomyślałam. Uznałam to za ciekawe i intrygujące oraz zaczęłam nieco zgłębiać temat.
Okazało się, że w w mediach społecznościowych nie brakuje specjalnych grup, stworzonych właśnie po, by planować wymiany obiektów prywatnych, na poczet podróży. Pojawiały się opcje wyjazdów świątecznych, sylwestrowych, ale też wakacyjnych – wiele osób planuje to z dużym wyprzedzeniem.
Wymiany na różne sposoby
Przeglądając ogłoszenia i osobiście wysłuchując historii o doświadczeniach niektórych osób, szybko odkryłam, że takie wymiany mają różnorodne formy. Przykładowo czasem dochodzi do barterów w postaci: „Udostępnię mieszkanie na twoją podróż, w zamian za sprzątanie czy inne prace”. Czasem ktoś ma więcej nieruchomości i szuka wymian nierównoległych (na inne terminy), innym razem w grę wchodzi wyjazd możliwy nawet ze zwierzętami i dziećmi, a jeszcze innym tylko dla dorosłych. Tak naprawdę zasady zależą od samych zainteresowanych i można je razem ustalić.
Jedno ważne pytanie, które pojawiało się w mojej głowie, gdy widziałam tego typu oferty, dotyczyło kwestii bezpieczeństwa. – Czy to na pewno zawsze się sprawdza i skąd pewność, że ktoś nie zniszczy naszego dorobku? – pomyślałam. Na to, jak i na kilka innych pytań odpowiadały mi użytkowniczki Facebooka, z grup zrzeszających osoby wymieniające się domami.
Polki znajdują ciekawe oferty
Pani Aldona od lat mieszka w Londynie i to tam wiedzie swoje codzienne życie. Na pierwszy pomysł zamiany mieszkań w celu podróżniczym wpadła dawno, później zaczęła się zajmować nawet klasycznym wynajmem nieruchomości podróżnym. Choć jej pierwsze doświadczenie ze współpracą barterową „dom za dom” nie było najlepsze, nie zraziła się zanadto, dalej darząc ludzi zaufaniem.
– Przyjmuję gości z Polski, którzy przyjeżdżają zwiedzać Londyn, ale jeśli chcą proponuję im nawet usługi transferu lotniskowego i organizuję wycieczki podróżnicze po Anglii. Sama też często korzystam z takich barterów. Zwykle turyści przyjeżdżają do mnie na około tydzień, w zamian za pomoc w porządkach domowych, albo są to wymiany w stylu „dom za dom” – informowała.
Sama zamienia się na czas urlopu z innymi Polakami mieszkającymi za granicą, w ciepłych miejscach. – Mam już kilka propozycji na 2026 rok, by pojechać do Bułgarii, na Wyspy Zielonego Przylądka, do Hiszpanii, Włoch lub Portugalii – zapewniała.
Z kolei Pani Sylwia cieszyła się, że bardzo szybko udało jej się znaleźć chętnych na wymianę świąteczną – choć niesymetryczną. Ona na Boże Narodzenie i Sylwestra pojechała nad Bałtyk do Jastrzębiej Góry, a na wiosnę, ktoś będzie mógł spędzać urlop w jej lokum. Korzystała już z wymian kilka razy.
Pani Ilona Lena zdradzała, że nie zawsze na wymianę da się znaleźć kogoś szybko. Mimo to dzięki temu patentowi udało jej się już odwiedzić okolice Bergamo – na Wielkanoc. Planuje też zamianę na wakacje, dzięki której odwiedzi Teneryfę, a w marcu zajrzy na Maltę. Z kolei w Polsce odwiedziła w ten sposób Kraków, Gdańsk i Zakopane.
Kontaktowałam się też z Panią Marleną. Wspominała, że o tego typu wymianach słyszała od dawna, ale początkowo była do nich nastawiona sceptycznie. Jej pogląd zmienił się dopiero w czasie pandemii Covid i ograniczeń związanych z wyjazdami. Jej pierwsza wymiana miała miejsce między kuzynostwem, dzięki czemu część urlopu spędziła w Sopocie. Później pojawiły się kolejne oferty. – Odwiedziłam Kołobrzeg, Opole, Wrocław, Gdańsk, Góry Sowie, a w wakacje z przyjaciółmi polecieliśmy na Sycylię, gdzie planuję spędzić też czas w kolejne lato – mówi nam. Aktualnie sama proponuje innym pobyt w swoim domku w lesie w Borach Tucholskich, tuż nad jeziorem, np. na sylwestra.
Były też osoby, które zdecydowały się dodać ogłoszenie z wymianą po raz pierwszy. – Obserwowałam tę stronę dłuższy czas i zdecydowałam się na post – poinformowała mnie pani Magda.
Co z bezpieczeństwem?
Zapytałam rozmówczynie, czy zapraszanie obcych osób do domów nigdy ich nie zawiodło.
– Jest to bezpieczne, jak najbardziej – zapewniała Pani Aldona. Dodawała jednak, że zdarzają się różni ludzie, nawet tacy, których trzeba czasem „wyprosić z domu”.– Zaczęło się od wymiany barterowej, gdzie osoba, która się ze mną wymieniła, urwała kontakt i nie zaprosiła mnie do siebie, choć wcześniej była u mnie. Wtedy zrodził się pomysł, by prowadzić też biznes klasycznego wynajmu noclegów w Londynie w moim domu i tak robię do dziś, rozszerzając tę działalność, proponując bartery – dodawała.
Głównie dobre doświadczenia z wymianami mieszkań na podróże miały pozostałe kobiety. – Nigdy nic złego mnie nie spotkało – zapewniała Pani Ilona Lena.
– Dzięki wymianom poznałam wspaniałych ludzi, takich z empatią, szacunkiem, słownych i bardzo ludzkich. Wróciła mi wiara w ludzi – komentowała z kolei pani Sylwia. Dodawała jednak, że to specyficzny rodzaj społeczności – jeśli ktoś ma wątpliwości to uważam, że nie powinien korzystać z wymian – polecała.
Do tej pory wyłącznie pozytywne doświadczenia z barterami miała pani Marlena i – jak zapewniała –kontakt z osobami z zamian ma do dziś. Mimo to podkreślała, że taki rodzaj podróżowania nie zawsze jest bezpieczny – zwłaszcza z wymianami poprzez media społecznościowe. – One ułatwiają kontakt, ale nie gwarantują weryfikacji uczestników. U mnie zawsze działa poczta pantoflowa. Im więcej się wymieniasz, tym więcej osób może polecić twoje miejsce, udzielając komentarzy czy informacji zwrotnych. To może być np. publikowanie zdjęć ze swojego pobytu – informowała.
Jej zdaniem najczęstszymi zagrożeniami są fałszywe oferty związane z niezgodnością stanu nieruchomości, na którą się wymieniasz – czyli rzeczywistość rozmija się z opisem. Wspomniała też o sytuacji, która jej się przytrafiła, czyli nagłe wycofanie się jednej ze stron.
– To nie działa jak z biurem podróży, nie masz gwarancji zwrotu poniesionych kosztów np. za loty czy inne atrakcje i nagle z dnia na dzień koszty wyjazdu mogą bardzo wzrosnąć – to chyba największe ryzyko – wspominała Polka. – Mimo to jeśli jesteś osobą otwartą, ufasz innym, potrafisz dopytać o różne rzeczy, to jest ci na pewno łatwiej. Dla mnie kluczowy jest kontakt przed podróżą. Ufam swojej intuicji i ona potrafi uchronić mnie przed wyjazdem nietrafionym.
Z zabezpieczaniem się bywa różnie
Pytałam swoje rozmówczynie, czy przed wymianami podpisują między sobą jakieś deklaracje w celach bezpieczeństwa i okazuje się, że każda ma swoje zasady. Jednym jako dowód na umówioną wymianę wystarczają rozmowy prowadzone na Facebooku, inni podpisują dokumenty, jeszcze inni rezygnują z jakichkolwiek oficjalnych umów.
„Po prostu wyczuwam człowieka – czy mamy podobne podejście i szacunek do miejsca, czy dbamy o przestrzeń czy nie” – zdradzała jedna z Polek.
Sposób na oszczędności, pomoc i... nie tylko
Podróżowanie dzięki wymianom barterowym nie dość, że – jak zapewniają Polki – może być bezpieczne, to spełnia wiele funkcji – czasem bywa rozwiązaniem wyłącznie wypoczynkowym i relaksacyjnym, ale spełnia tez funkcje pomocowe, integracyjne, a nawet kulturoznawcze.
Pani Aldona informowała mnie o swoich problemach z kręgosłupem. Przez nie trudno wykonywać jej niektóre prace domowe samodzielnie. Problemy pojawiają się też w ogrodzie. Dzięki wymianom z Polakami może liczyć na wsparcie w kwestiach porządkowych, ci zaś na czas swojej podróży nocują bez opłat. Nietrudno się domyślić, że takie rozwiązanie pozwala sporo zaoszczędzić – w końcu, pieniądze, które przeznaczylibyśmy na hotel w Londynie, można wydać na atrakcje, restauracje czy loty.
Ponadto w przypadku wymian, gdzie liczy się pomoc w zamian za udostępnione lokum, a nie koniecznie oferta „dom za dom”, mamy też szansę poczuć, że robimy dla kogoś coś dobrego. W pewnym sensie integrujemy się z nowo poznanymi osobami i możemy obserwować zwyczajne życie w danym mieście.
Co do obserwacji codziennego życia i kwestii kulturowych, ciekawe spostrzeżenia miała Pani Marlena. Dla niej podróże z wymianami na mieszkania lub domy, to nie tylko metoda na ciekawe i tańsze wakacje, ale też na budowanie nowych relacji i doświadczanie miejsc z dala od „podobnych do siebie hoteli”.
– Podczas wymian barterowych często nie korzystasz z miejsc bardzo turystycznych. Gdy wchodzisz do czyjegoś domu to tak jakbyś w pewnym sensie podglądała codzienne życie tego człowieka. Dla mnie to niesamowita wartość dodana do takich podróży, bo przez chwilę zmieniasz swój świat na świat kogoś innego – oceniała.
– Fajnie odbierało się to na Sycylii, gdzie zamiast klasycznego europejskiego hotelu miałam możliwość mieszkania w prawdziwej sycylijskiej kamienicy i sąsiadowania z prawdziwymi Sycylijczykami z krwi i kości. Mogłam spędzić czas na biesiadowaniu z nimi na ulicy, tak jak spędzają go na co dzień. Byłam świadkiem niewiarygodnych kłótni pań domu, awanturujących się ze swoimi mężami i to jest coś ciekawego, czego hotele nikomu nie zapewnią – wspominała dalej.
Wiele patentów na tańsze podróże
Jak widać pomysł na wymiany domów i mieszkań w celu odkrywania świata ma spore wzięcie. Wiele osób, choć ogłaszało swoje oferty na sylwestra i wakacje, nie odpowiedziało na moje wiadomości lub ich nie odczytało, jednak osób korzystających z podobnych propozycji na Facebooku jest bardzo dużo. Co ciekawe to niejedyny sposób, by zaoszczędzić na noclegach podczas podróży, podobnych patentów jest więcej.
Jedną z ciekawych opcji jest korzystanie z platform typu Workaway – ta pozwala członkom organizować zakwaterowanie u rodziny i wymianę kulturalną. Chodzi o to, by przyjezdny poświęcał ustaloną ilość czasu na obowiązki u gospodarzy, np., pracując w domu czy ogrodzie, w zamian za zakwaterowanie i wyżywienie.
Są też specjalne programy dla młodych, np. Au Pair w USA (z opcją opieki nad dziećmi za granicą) czy inne platformy i społeczności. Rowerzystom znane jest np. Warm Showers czy strony informujące o bezpłatnych kempingach. Inni wyjeżdżają do czyjegoś domu, by nocować w zamian za opiekę nad ich zwierzętami. Kreatywność podróżnych w tej kwestii wielokrotnie zadziwia i wygląda na to, że przed budżetowym zwiedzaniem świata często może nas ograniczać wyłącznie brak odwagi.
Czytaj też:
Polacy nie chcą przepłacać. Dzięki tym trikom oszczędzają na podróżachCzytaj też:
Trik na tanie bilety do Afryki i Azji. Zamiast 3 tys. zł, prawie o połowę mniej
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
