Polacy wylądowali 170 km od celu. Samolot Ryanaira napotkał problemy

Polacy wylądowali 170 km od celu. Samolot Ryanaira napotkał problemy

Dodano: 
Samolot Ryanair, zdjęcie ilustracyjne
Samolot Ryanair, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Jan Hospodka
Europejskie loty co jakiś czas zaburzane są z powodów technicznych lub niesprzyjających warunków atmosferycznych. Oto co przydarzyło się pasażerom Ryanaira.

Do nieprzyjemnej sytuacji doszło podczas podróży z Polski do Hiszpanii w środę 16 września. Wieczorny lot Ryanaira został zakłócony przez gwałtowne burze i ulewy, które przeszły m.in. nad Walencją czy Barceloną. Problemy dotknęły pasażerów wielu samolotów m.in. tych lecących z Poznania. Konieczne było lądowanie w innym miejscu.

Problematyczny lot z Ryanair

Aż 170 km dalej musieli wylądować Polacy lecący z Poznania do Walencji. Zamiast tam trafili do Alicante położonego w tym samym regionie jednak znacznie dalej. Gdyby turyści musieli dotrzeć z jednego punktu do drugiego drogą lądową, zajęłoby im to ponad 2 godziny.

Powodem było zamknięcie hiszpańskiego lotniska, do czego doszło około godziny 22. Załoga musiała dostosować się do przymusowego przekierowania samolotu. Nie pomogło nawet to, że Ryanair celowo wyleciał z Poznania z godzinnym opóźnieniem, licząc, że ominie problemy. Łącznie tego wieczoru przekierowanych zostało aż 15 połączeń – m.in. z Amsterdamu, Genewy, Mediolanu czy Rzymu.

Problemy odnotowali też pasażerowie lecący w drogę powrotną, czyli z Walencji do Poznania. Zostali oni przetransportowani do Alicante, a do Polski dolecieli z 2,5-godzinnym opóźnieniem.

Lądowanie z dala od celu nie jest niczym nowym

Sytuacja, której doświadczyli pasażerowie lecący z Poznania do Walencji, przytrafiła się też niedawno w czarterowych samolocie Enter Air. Wtedy osoby korzystające z usługi biura podróży wylądowały aż 560 km od miejsca docelowego – zamiast na Maderze w Portugalii na Gran Canarii. Wtedy też przyczyną były problemy lotniska.

Innym razem Polacy doświadczyli tego w Turcji, gdy z powodów technicznych, zamiast w Bodrum, wylądowali w Izmir.

Podjęcie decyzji o lądowaniu awaryjnym lub przekierowaniu maszyny zawsze podyktowane są bezpieczeństwem pasażerów. Przykładowo podczas ostatniego lotu z Poznania do Walencji warunki były szczególnie trudne. Pod wodą znalazły się lokalne drogi, zalane zostały stacje metra i w pół godziny spadło nawet 70 litrów na metr kwadratowy.

Czytaj też:
Lot na wczasy do Turcji zakończył się 3 godziny drogi od celu. Polaków czekały komplikacje
Czytaj też:
Polacy zamiast w Portugalii wylądowali w Hiszpanii. Utrudnienia podczas lotu

Opracowała:
Źródło: fly4free.pl