Kolejne kraje decydują się na wprowadzenie nietypowych rozwiązań w związku z trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie, który w znacznym stopniu wpływa na ceny paliwa. Kryzys narasta nie tylko w krajach Azji, które są największym imorterem ropy na świecie, ale także w Europie. Po tym, jak w celu oszczędzania zasobów Sri Lanka wdrożyła dodatkowy dzień wolny, pierwsze trudne decyzje podjęto także w Słowacji. Teraz stacje benzynowe będą mogły pobierać wyższe opłaty za olej napędowy od pojazdów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi.
Słowacja może ograniczyć sprzedaż paliwa
Globalny wzrost kosztów energii staje się poważnym problemem także w bliskiej Polsce Słowacji. W miejscowościach położonych tuż przy granicy, po stronie słowackiej, w ostatnich dniach zaczęło brakować paliwa – olej napędowy był tu bowiem tańszy niż w Polsce. Slovnaft, zlokalizowa w Bratysławie jedyna słowacka rafineria, wyraziła obawy dotyczące precederu i zwróciła się do rządu w celu podjęcia działań.
Na doniesienia zareagował premier Robert Fico, który we wtorek zaproponował rozwiązanie. „Zgodnie z nową uchwałą Słowacji dystrybutory paliwa będą mogły ograniczyć sprzedaż oleju napędowego do pełnego baku oraz do 10 dodatkowych litrów” – pisze Reuters. Nie będzie więc możliwe dokupowanie dodatkowych pojemników „na zapas”.
Koniec z „turystyką paliwową” na Słowacji
W związku z decyzją rafinerii Słowacja ograniczy sprzedaż paliwa przeznaczonego na eksport. Aby położyć kres „turystyce paliwowej” z przygranicznych gmin, ceny oleju napędowego dla samochodów zarejestrowanych za granicą mogą zostać ustalone inaczej, w oparciu o średnią cen obowiązujących w sąsiednich Czechach, Austrii i Polsce.
Tymczasem cena za litr E95 w Polsce już przekroczyła 7 złotych. Jak przekazał w niedawnym wywiadzie były prezes Orlenu, w związku z blokadą Cieśnicy Ormuz ceny mogą wzrosnąć nawet do 9 złotych.
Czytaj też:
Europejska linia musi odwołać loty. Paliwo jest za drogieCzytaj też:
Potężny wstrząs na rynku energii. Eksperci kreślą czarny scenariusz
