Wojna między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem uderza nie tylko w przewoźników realizujących loty na Bliski Wschód. Coraz wyższa cena za baryłkę ropy sprawia, że nie wszyscy mogą pozwolić sobie na kontyuowanie działalności w takim zakresie jak dotychczas. Pierwszą europejską ofiarą kosztów paliwa stały się właśnie linie lotnicze SAS. Skandynawski przewoźnik poinformował, że tylko w kwietniu odwoła tysiąc lotów.
SAS odwołuje 1000 połączeń
Zamknięcie Cieśniny Ormuz wywołało eksplozję cen na rynku ropy. Konsekwencje tego stanu odczuwa nie tylko coraz więcej państw (szczególnie w Azji, która jest jej największym importerem), ale także linii lotniczych na całym świecie. Nie wszyscy przewoźnicy oficjalnie przyznają się do kryzysu.
Tymczasem skandynawskie linie lotnicze SAS wprost poinformowały o odwołaniu aż tysiąca planowanych na kwiecień lotów, a za bezpośrednią przyczynę uznają wysokie ceny paliwa. „Nawet jeśli postaramy się w miarę możliwości zaabsorbować wzrost kosztów, jest to szok, który uderza bezpośrednio w branżę lotniczą” – powiedział Anko van der Werff, dyrektor generalny SAS, w wywiadzie dla szwedzkiego DI.
Podnieśli ceny lotów
To kolejny radykalny krok przewoźnika po tym, jak w ubiegłym tygodniu zdecydował się na podniesienie cen biletów. „Chociaż zawsze staramy się w miarę możliwości neutralizować wahania kosztów, wzrosty tej skali sprawiają, że konieczna jest reakcja w celu utrzymania stabilności i niezawodności operacji” – przekazał rzecznik SAS cytowany przez Reuters.
SAS to największy przewoźnik krajów nordyckich. W 2025 roku W 2025 linie lotnicze realizowały połączenia na 151 lotinskach w 43 krajach Europy, Azji i Ameryki Północnej. Bilety są dostępne także na trasach do Polski. Z Oslo na pokładach przewoźnika dolecimy do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Gdańska i Poznania.
Czytaj też:
Potężny wstrząs na rynku energii. Eksperci kreślą czarny scenariuszCzytaj też:
Europejskie lotnisko sparaliżowane. Wszystkie loty odwołane
