W środę posłowie w Sejmie zajmą się projektem Polski 2050 w sprawie najmu krótkoterminowego. Zgodnie z jego zapisami, najmem krótkoterminowym jest wynajmowanie lokalu na okres krótszy niż 30 dni, a mieszkania, w jakich świadczone są te usługi mają być specjalnie oznaczane. Ma zostać również wprowadzona ewidencja takich lokali, prowadzona w systemie teleinformatycznym przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. Niestosowanie się do przepisów miałoby skutkować grzywną sięgającą nawet 50 tysięcy złotych.
W grudniu opublikowany został natomiast rządowy projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych oraz niektórych innych ustaw przygotowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów propozycji jest możliwość tworzenia przez samorządy obszarów, w których taka działalność będzie ograniczona lub wręcz zakazana. W praktyce może to oznaczać powstanie tzw „stref bez Airbnb. Ten rządowy projekt może wejść w życie dopiero w 2031 roku.
Czy powstaną tzw. strefy bez Airbnb? Wiceminister zabrał głos
W programie „Rozmowa o 7:00” na antenie RMF FM gościem był wiceminister sportu i turystyki, Ireneusz Raś. Polityk zaznaczył, że w przeciwieństwie do propozycji Polski 2050, rządowy projekt nie jest próbą nagłego ograniczenia rynku, lecz efektem szerokich konsultacji. – Nie możemy robić na łapu-capu, że coś wejdzie, bo nie wejdzie – mówił. Jak podkreślił, zmiany mają być wprowadzane stopniowo, z odpowiednim vacatio legis, tak aby rynek miał czas na dostosowanie się do nowych realiów.
Jednym z fundamentów reformy ma być stworzenie pełnej ewidencji lokali. Jak wynika z aktualnych szacunków, nawet 35 procent rynku może działać w szarej strefie. – Najpierw musimy zobaczyć, ile tych lokali jest, bo dzisiaj mówimy, że w szarej strefie może być 35 procent lokali. To może być nawet 100 tysięcy lokali, które dzisiaj funkcjonują w tak zwanym najmie krótkoterminowym – stwierdził Raś. Dopiero po takim uporządkowaniu rynku samorządy będą mogły skuteczniej korzystać z nowych uprawnień, w tym właśnie wyznaczania stref ograniczeń.
Miasta mają otrzymać narzędzia do ograniczania najmu krótkoterminowego tam, gdzie uznają to za konieczne. W praktyce oznacza to, że w najbliższych latach w największych ośrodkach turystycznych mogą pojawić się obszary, w których wynajem przez platformy takie jak Airbnb stanie się niemożliwy.
Czytaj też:
Rząd bierze się za wynajem krótkoterminowy. Kary sięgają 50 tys. złCzytaj też:
Gigantyczna kara dla platformy najmu. Tysiące ofert uznano za nielegalne
