W ubiegłym tygodniu Flixbus poinformował o planach uruchomienia linii 666. Od 26 czerwca autobus o wspomnianym numerze będzie jeździł z Krakowa przez m.in. Warszawę, Grudziądz, Gdańsk aż do Helu. Połączenie będzie startowało o godz. 6:00, a podróżni dotrą do celu o 19:45. Bilety na kursy są już dostępne.
Autobus 666 znowu pojedzie na Hel. „Kultowe miejsce nad polskim morzem”
– Celem jest przede wszystkim wyróżnienie sezonowego połączenia i zwrócenie uwagi na nową opcję podróży do kultowego miejsca nad polskim morzem. Numer 666 został wybrany celowo jako element komunikacji marketingowej, mający zwiększyć rozpoznawalność połączenia na popularnej wakacyjnej trasie do Helu – poinformował w rozmowie z tvn24.pl Aleksander Kalenik z biura prasowego przewoźnika.
O wspomnianej trasie rozpisują się zagraniczne media, w tym m.in. BBC, CBC News, a także CNN. W artykułach pojawia się wzmianka o tym, że już w przeszłości na Hel można było dojechać autobusem 666. To zresztą wywoływało kontrowersje, ponieważ w Biblii liczba 666 jest określana jako „liczba bestii”, a więc dla części odbiorców taki numer linii był odbierany jako gloryfikowanie zła. Oburzenie podbijał fakt, że nazwa miasta Hel jest podobna do angielskiego słowa „hell”, które oznacza piekło.
„Piekielny autobus” wyruszy z Krakowa. Ksiądz reaguje
– Rozumiem zamysł marketingowy stojący za wyborem numeru 666 dla tej linii. Łatwo połączyć nazwę Hel ze skojarzeniami z piekłem. Z marketingowego punktu widzenia taki zabieg jest zrozumiały, ale to nie znaczy, że jednocześnie jest dobry – komentuje ks. Sebastian Kosecki w rozmowie z o2.pl.
– Jako ksiądz staram się patrzeć na takie sprawy zgodnie z nauczaniem Kościoła i Słowa Bożego. Św. Paweł pisze: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła”. Dlatego nie jestem przekonany, czy wprowadzanie do przestrzeni publicznej symboliki tak jednoznacznie kojarzonej z szatanem jest właściwym kierunkiem – podkreśla duchowny.
Czytaj też:
Nie tylko Niemcy, ale i Czesi. Ten region Polski przeżywa rezerwacyjny boomCzytaj też:
Chaos w kurorcie nad Bałtykiem. „Turyści i mieszkańcy bezradni”
