Problemy Polaków w sanatoriach. „NFZ nie daje na to żadnej gwarancji”

Problemy Polaków w sanatoriach. „NFZ nie daje na to żadnej gwarancji”

Dodano: 
Sanatorium
Sanatorium Źródło: Shutterstock
Czy do sanatorium można wyjechać z mężem lub koleżanką? Okazuje się, że nie jest to wcale takie proste.

Kuracjusze, którzy chcieliby wyjechać do sanatorium z małżonkiem lub inną bliską osobą, mogą natknąć się po drodze na szereg problemów. Jeśli zależy nam na wyjeździe w towarzystwie, trzeba działać w odpowiednim czasie – liczba miejsc dla par jest bowiem mocno ograniczona. Istotne są też względy medyczne. „NFZ łączy skierowania tylko wtedy, gdy obie osoby mają podobny profil chorobowy, są w zbliżonym wieku i otrzymały skierowania tego samego dnia” – pisze Portal Samorządowy.

Turnus z żoną lub mężem

NFZ dopuszcza możliwość wyjazdu do sanatorium z bliską osobą, ale jej nie gwarantuje. Dla tych, którym wydawało się, że pobyt w jednym ośrodku z żoną lub mężem jest raczej formalnością, liczne przepisy i co raz to nowe przeszkody mogą okazać się zaskoczeniem.

Po pierwsze, ważnym jest, by osoby planujące wspólny wyjazd do uzdrowiska również razem zgłosiły się po skierowanie. Następnym krokiem jest złożenie wniosku o ich połączenie. W tym celu niezbędny jest podobny profil chorobowy. „W piśmie trzeba podać numery obu skierowań, dane osobowe oraz uzasadnienie – najlepiej medyczne, np. konieczność wzajemnej pomocy czy ograniczenia w samodzielnym funkcjonowaniu” – czytamy.

Wspólny pokój nie jest gwarantowany

Jeśli NFZ skieruje dwóch chętnych kuracjuszy do tego samego ośrodka, nie ma pewności, że otrzymają oni wspólny pokój. To zostaje już w dobrej woli zarządców ośrodka, którzy do prośby gości mogą się przychylić, ale wcale nie muszą. Warto pamiętać, że liczba pokoi dwuosobowych jest mocno ograniczona – z wybranym obiektem trzeba skontaktować się jak najwcześniej w celu dokonania rezerwacji.

W przeszłości, jak opisuje „Fakt”, zdarzały się sytuacje, w których małżeństwa były rozdzielane. Jedna z par, która w kwietniu odwiedziła piękne uzdrowisko Kołobrzeg, przekonała się, że telefon do sanatorium w celu potwierdzenia wspólnego pokoju to konieczność. „Kilka razy korzystaliśmy z żoną z sanatorium w Dąbkach, Ciechocinku, Dusznikach, Połczynie-Zdroju, bez uprzedniego telefonowania czy otrzymamy, co wydawało się życiowo oczywiste, dwuosobowy pokój” – napisali poszkodowani seniorzy, którym ośrodek zaproponował po jednym miejscu w dwóch „trójkach” (damskiej i męskiej).

Czytaj też:
Polskie uzdrowisko odżyło po latach. „Kto raz był, ten tęskni”
Czytaj też:
Kuracjusze skarżą się na warunki w sanatorium, piszą o „horrorze”. Jest reakcja zarządu

Opracowała:
Źródło: portalsamorzadowy.pl/fakt.pl