Polacy, którzy na wakacje z biurem podróży Itaka przeżyli koszmar podczas powrotu do domu. Wszystko z przyczyn – jakby się wydawało – niekoniecznie zależnych od touroperatora. Samolot czarterowy linii Albastar, którym z Majorki do Katowic mieli wrócić podróżni, miał bowiem usterkę techniczną. Problem w tym, że w trakcie oczekiwania na kolejny lot biuro podróży zadbało tylko o część klientów, podczas gdy ponad sto osób było zmuszonych do spania w nocy na lotnisku.
Polacy spali na lotnisku. Na hotel nie było szans
Dwugodzinny lot z Majorki do Katowic zamienił się w kilkunastogodzinne koczowanie w terminalu lotniska. W niedzielę, 19 lipca, samolot hiszpańskich linii czarterowych Albastar nie wyleciał z wyspy z powodu wykrytej usterki. Do przełożenia lotu doszło już w momencie, w którym pasażerowie przeszli kontrolę bezpieczeństwa i oczekiwali na wejście na pokład pod gate'em.
Ponieważ zbliżał się wieczór, a wciąż nie wiadomo było, jak szybko uda się opuścić wyspę, zgodnie z obowiązującymi przepisami zorganizowano zakwaterowanie w hotelach. Z tego przywileju mogło jednak skorzystać tylko część pasażerów. Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Biuro podróży tłumaczy się ograniczoną liczbą dostępnych pokoi. „Część podróżnych pozostała na lotnisku i otrzymała vouchery na posiłki oraz napoje. Klienci od początku byli na bieżąco informowani o zmianach za pośrednictwem wiadomości SMS. Na lotnisku są obecni nasi przedstawiciele, którzy także udzielają informacji. Według naszych informacji wkrótce rozpoczną się przygotowania do boardingu” – przekazała w poniedziałek w rozmowie z Gazetą Krakowską Ewa Maruszak, Media Relations biura Itaka.
Potwierdziła, że liczba klientów w przypadku tej wycieczki wynosiła 189. Nie podano, jaka część otrzymała pokoje, a jaka czekała na lotnisku. Jak pisze portal limanowa.in, który jako pierwszy został poinformowany o przebiegu lotu, turyści byli zmuszeni do spania na podłodze, krzesłach i walizkach.
Kilka godzin zamieniło się w dobę
Lot pierwotnie miał odbyć się już po kilku godzinach (wylot o 1:25 w nocy). Oczekiwanie jednak znacznie się przedłużyło. Około godziny 16:30 w poniedziałek Ewa Maruszak potwierdziła, że za chwilę na lotnisku rozpoczną się przygotowania do boardingu. Ostatecznie samolot wyleciał o godzinie 19:35, a Polacy dotarli do Katowic dopiero o 22:37.
Czytaj też:
Historyczne zmiany w Hiszpanii. Długie kolejki znikną na zawsze Czytaj też:
Pasażerka oburzona opłatą na lotnisku. Na to trzeba uważać przed lotem
