Strome klify, renifery i 8 stopni Celsjusza. Dojechałam do najdalej wysuniętego na północ punktu Europy

Strome klify, renifery i 8 stopni Celsjusza. Dojechałam do najdalej wysuniętego na północ punktu Europy

Dodano: 
Przylądek Północny w Norwegii
Przylądek Północny w Norwegii Źródło: WPROST.pl / Paulina Ermel
Niska temperatura, wiatr i otaczająca zewsząd woda są mi zdecydowanie bliższe niż słońce, upały i plażowanie. Dlatego za cel tegorocznych wakacji obrałam norweskie Lofoty. A skoro wyspy te i tak leżą za kołem podbiegunowym, to dlaczego by nie spróbować dojechać najdalej na północ Europy, jak to tylko możliwe? Po przejechaniu 900 km dotarłam na przylądek Nordkapp. Czy rzeczywiście szerokość geograficzna 71°10′21″N, która tak elektryzuje podróżników, jest tak magiczna?

Technicznie rzecz biorąc jeszcze dalej wysunięty na północ w Europie kontynentalnej jest Knivskjellodden, ale tutaj dojechać się nie da. Najbardziej wysunięty na północ przylądek w Norwegii leży na wyspie Magerøya, która połączona jest z lądem za pomocą tunelu. I choć znajduje się o ok. 1,5 km bardziej na północ niż Nordkapp, nie prowadzi tu żadna droga. Dlatego celem podróżników z całego świata jest właśnie Nordkapp, do którego można dojechać dobrze zachowaną, choć wąską, drogą asfaltową.

Swoją podróż na Nordkapp rozpoczęłam na Lofotach. To tu spędzałam większość wakacji. Dlatego od wysuniętego najdalej na północ przylądka Europy, do którego da się dojechać autem, dzieliło mnie dokładnie 897 km. Warto dodać, że po Norwegii, szczególnie tej północnej, nie jeździ się tak jak po Polsce. Przede wszystkim ograniczenia prędkości są dużo bardziej restrykcyjne, a drogi są kręte i najczęściej prowadzą wzdłuż fiordów, przez tunele, a także przez szczyty gór. Jedzie się zdecydowanie wolniej. Dlatego też czekała nas pobudka o 3 nad ranem i 13 godzin drogi w kierunku spełnienia małego podróżniczego marzenia. Czy było warto?

Droga na Nordkapp

Droga na Nordkapp

Drogi w Norwegii są w bardzo dobrym stanie, kierowcy stosują się do zasad obowiązujących na ulicach, a każdy kilometr trasy zachwyca widokami za oknem. Lofoty były zielone, górzyste i otoczone turkusową wodą Morza Norweskiego, a daleka północ stała się zdecydowanie bardziej surowa. Nierzadko ulica prowadziła przez pagórkowaty teren, na którym nie było żywej duszy (ani żadnego innego samochodu). Po horyzont ciągnęły się za to otwarta przestrzeń i połacie zielonej trawy, na której raz na jakiś czas można było dostrzec... renifery. Uwaga! Zwierzaki te, choć absolutnie piękne, mają to do siebie, że lubią wejść na drogę, prosto przed maskę samochodu.

Pogoda za oknem zmieniała się wielokrotnie. Wyjeżdżając, zanotowaliśmy 13 stopni Celsjusza, a na miejscu, na Przylądku Północnym zastało nas jedynie 8 stopni. Ostatnie 50 km przejechaliśmy w mżawce, mgle i silnym wietrze.

Nordkapp to tak naprawdę skalisty przylądek, którego najbardziej charakterystyczną częścią jest klif o wysokości 307 m. Leży na 71°10′21″N szerokości geograficznej i jest celem odwiedzin podróżników z całego świata. Jest bowiem uznawany za najdalej wysunięty na północ kraniec Europy kontynetalnej, do którego da się dojechać. Prowadzi do niego międzynarodowa droga E69, która właśnie w tym punkcie się kończy.

Rozpościera się stąd widok na Arktykę i bezkres Morza Barentsa. Co jeszcze czeka na turystów w tym miejscu?

Renifery na NordkappNordkappRenifery na Przylądku Północnym w Norwegii

Dalej na północ w Europie kontynentalnej się już nie da

Cała gmina Nordkapp, która uważana jest za najbardziej „północną” w Norwegii, zamieszkana jest przez zaledwie 3 tysiące mieszkańców. Ale można tu spotkać też innych lokalnych. Mowa oczywiście o tysiącach reniferów czy innych gatunków zwierząt, w tym orłów czy mew.

Przy tabliczce sugerującej, że właśnie dojechaliśmy do końca Norwegii, spotkaliśmy kilka reniferów skubiących w spokoju trawę. Następnie musieliśmy przejechać przez bramki, przy których można uiścić opłatę za wejście do znajdującej się tutaj Nordkapphallen. Odwiedziny w tym miejscu nie są jednak obowiązkowe. Parking dla samochodów, motocyklistów i rowerzystów – których latem jest tu bardzo dużo – jest darmowy. Nic nie kosztuje też dotarcie do miejsca, w którym można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie świadczące o „zdobyciu” przylądka Nordkapp.

Globus na Przylądku PółnocnymNordkapp

Na terenie zakończonym charakterystycznym klifem znajdziemy właśnie wyżej wspomniane bramki, parking, ale też kultowy stalowy globus, przy którym od 1978 roku turyści robią sobie zdjęcie. Prócz tego znajduje się tutaj także 7 wyjątkowych pomników wykonanych przez siedmioro dzieci ze wszystkich stron świata. Symbolizują współpracę, przyjaźń, nadzieję i radość ponad wszelkimi granicami. Projekt został zainicjowany w 1989 roku i co roku na początku czerwca miejscowe dzieci przyłączają się, by celebrować te same wartości. Przyznawana jest tu także nagroda humanitarna na rzecz pomocy dzieciom na całym świecie.

Dodatkowo na krańcu przylądka znajduje się wspomniana już hala Nordkapphallen, która jest centrum poświęconym temu miejscu. I też punktem, w którym można odpocząć.

Latem hala otwarta jest od godziny 11 do 1 w nocy. Warto wspomnieć o tym, że przez ok. 2 miesiące w miejscu tym (jak na całym terenie znajdującym się za kołem podbiegunowym) nie zachodzi słońce. Trwa bowiem dzień polarny, który sprawia, że cały czas jest tu jasno. Wizyta na przylądku Nordkapp w miesiącach letnich to doskonała okazja do obserwowania tego zjawiska. Z kolei zimą doskonale ogląda się stąd zorzę polarną.

Nordkaphallen zbudowana została w 1959 roku z kamienia. Jej wygląd ma wpisywać się w krajobraz, dlatego też niektóre elementy takie jak kino czy grota skalna znajdują się wewnątrz górskiego płaskowyżu. W centrum budynku jednorazowo może zmieścić się nawet kilka tysięcy gości. Jest to ważna informacja z racji tego, że przylądkiem rządzi kapryśna pogoda, przed którą warto mieć gdzie się schronić. Obiekt obejmuje restaurację, w której można napić się ciepłej kawy i zjeść lokalne przysmaki, sklep z pamiątkami czy kino.

NordkapphallenWidok z Przylądka Północnego

Wejście do Nordkapphallen dla dorosłej osoby kosztuje 320 koron (ok. 130 zł), a dla dziecka 90 koron (35 zł). Bilet ważny jest przez 24 godziny i obejmuje wielokrotne wejście do budynku. Ponadto w cenie mamy seans filmowy dotyczący tego miejsca, wystawy historyczne mu poświęcone oraz Jaskinię Świateł.

Rocznie Nordkapp odwiedza ok. 250 tys. turystów. Byliśmy jednymi z nich. Z Przylądka Północnego do Tromsø, z którego odlatywał nasz samolot do Polski, musieliśmy przejechać 500 km drogi. Niby niedużo, ale w norweskich warunkach pokonuje się je w 9 godzin. Do hotelu dotarliśmy o godz. 4 nad ranem. Spędziliśmy w drodze 21 godzin, ale było warto.

Czytaj też:
Nieoczywiste miejsca na letni urlop. Bez upałów i tłumów turystów
Czytaj też:
Spędziłam urlop na Dżerbie. Nigdy wcześniej przez tydzień nie zobaczyłam tak dużo

Źródło: WPROST.pl