Dyrektor generalny Ryanair Eddie Wilson ostrzega Hiszpanię przed konsekwencjami wprowadzenia podwyżki opłat lotniskowych przez spółkę Aena. Od przyszłego roku przewoźnik musiałby zapłacić aż 6,62 proc. więcej, mimo rekordowej liczby pasażerów. Jeśli zarządca lotnisk nie wycofa się ze swoich planów, linia lotnicza deklaruje olbrzymie cięcia. Mowa o nawet „milionie miejsc”, które zostaną usunięte podczas redukcji tras czy zamykania regionalnych lotnisk.
Ryanair „odleci” z Hiszpanii?
W ostatnich miesiącach Hiszpania zaraz po Francji jest jednym z najbardziej problematycznych rynków dla Ryanaira. Dyrektor generalny Ryanair Eddie Wilson uważa, że w najbliższym czasie kraj ze stolicą w Madrycie może spotkać dokładnie to, co jego zachodnich sąsiadów – cięcia lotów, a nawet zamykanie lotnisk. Mowa o zlikwidowaniu „miliona miejsc”.
Powodem jest podwyżka opłat lotniskowych wniesiona przez monopolistycznego zarządcę hiszpańskich portów – spółkę Aena. Od nowego roku Ryanair musiałby więc zapłacić 6,62 proc. więcej niż dotychczas mimo bardzo dobrych wyników, mierzonych w milionach przewiezionych turystów. „Jeśli Aena będzie nadal podnosić swoje i tak już niekonkurencyjne ceny, Ryanair nie będzie miał innego wyjścia, jak drastycznie ograniczyć liczbę miejsc i tras obsługiwanych do regionalnej Hiszpanii” – czytamy w Majorca Daily Bulletin.
Trasy poznamy w przyszłym tygodniu
Według hiszpańskich mediów informację na temat tras objętych sankcjami Ryanair ma podać w środę w przyszłym tygodniu. W tej sprawie skontaktowaliśmy się także z polskim biurem prasowym przewoźnika.
Na razie nie wiadomo więc, czy redukcja obejmie też loty z naszego kraju, a jeśli tak, czy będzie miała ona wpływ tylko na mniejszą liczbę rejsów, czy całkowite usunięcie niektórych kierunków. Przewoźnik nie wyklucza zamknięcia kolejnych lotnisk, tak jak to miało miejsce w przypadku Valladolid i Jerez.
Czytaj też:
Pracownicy Ryanair nie przymkną na to oka. Zmiany już od listopadaCzytaj też:
Do tych miast Polacy latali w wakacje najczęściej. Zaskoczenie na podium