To już koniec długoletniej dominacji Szwajcarii na liście najdroższych krajów świata. Według danych z Eurostatu, jest jedno miejsce w Europie, w którym średnie ceny przewyższają te szwajcarskie. Ostatnia raz taka sytuacja miała miejsce prawie dekadę temu, w 2018 roku. „Poziom cen w Krainie Ognia i Lodu przewyższa obecnie poziom cen w Szwajcarii o trzy punkty procentowe” – pisze Bloomberg. Zmiany wynikają przede wszystkim z gwałtownego wzrostu turystyki po pandemii, który doprowadził do skoku cen na Islandii.
Szwajcaria już nie jest najdroższa. Mamy nowego lidera
Islandia staje się coraz droższym miejscem do życia i kierunkiem podróży. Potwierdzają to najnowsze dane Eurostatu i Islandzkiego Banku Centralnego. Popularna wśród polskich turystów wyspa jest obecnie droższa nawet od Szwajcarii. Ceny na miejscu znacznie wyprzedzają także te w innych krajach nordyckich. „Nabiał i jaja są droższe o 75 proc. a mięso o 71 proc.. Według lokalnych mediów kufel piwa może kosztować nawet 1800 koron (14,6 dolara), a latte w kawiarni – nawet 1000 koron” – podaje Bloomberg.
Wysokie koszty odstraszają turystów
Turyści w internecie dzielą się sposobami na odwiedzenie Islandii niskim kosztem. Tanie hotele lub hostele, zabranie jedzenia ze sobą czy gotowanie w apartamentach, zamiast jedzenia w restauracjach – wszystko to, wraz z tanimi lotami, do tej pory wystarczało, by zobaczyć naturalne cuda wyspy, nie rujnując przy tym budżetu. Powoli jednak i to zaczyna się zmieniać. Coraz więcej osób marzących o podróży na Islandię zostaje od tego skutecznie odwiedzonych, a powodem są właśnie rosnące ceny. Potwierdziło to także niedawne badanie przeprowadzone przez tamtejszą krajową radę turystyki.
To właśnie dynamiczny rozwój turystyki jest glówną przyczyną dzisiejszych problemów. I nie chodzi tylko o ceny w sklepach czy koszty usług. Dla mieszkańców realnym zagrożeniem jest także sytuacja mieszkaniowa i konkurowanie z turystami o nieruchomości, które są wystawiane na wynajem w wyższych cenach na platformach typu Airbnb.
Czytaj też:
Bon dla turystów na lato. W tym kraju zaoszczędzimy sporo pieniędzy Czytaj też:
Nie ma tłumów, a obiad kosztuje 40 zł. „Małe Amalfi” zachwyci turystów
