Trudna sytuacja panuje na Wyspach Kanaryjskich. Choć zwykle w czerwcu na komary nie trzeba było tam narzekać, aktualnie pojawiło się ich bardzo dużo. Owady atakują w turystycznych kurortach. Jeśli jedziecie tam na wakacje, zadbajcie o swój komfort i bezpieczeństwo.
Plaga komarów na Wyspach Kanaryjskich
Głównie komary są uciążliwe na południu Gran Canarii. Ponadto m.in. na Teneryfie i Fuerteventurze odnotowuje się sporadyczną obecność komarów z rodzaju Aedes, takich jak komar egipski czy komar tygrysi. Oba uznawane są za bardzo groźne, gdyż przenoszą niebezpieczne wirusy tropikalne, które mogą wywołać ciężkie choroby, a nawet zagrażać życiu.
Jeden z turystów poinformował o sytuacji na Gran Canarii portal NaKanarach.pl. „Na rękach, nogach i szyi mam ponad 30 miejsc z ukąszeniami po komarach. Owady te zaatakowały mnie podczas zaledwie godzinnego spaceru w pobliżu słynnych wydm i pobliskiego zbiornika Charca tuż przy pięknej plaży Faro do Maspalomas” – komentował mężczyzna.
Owady najłatwiej spotkać w okolicach zbiorników wodnych, wilgotnych ogrodów, terenów zielonych oraz w pobliżu portów.
Nietypowa wakacyjna plaga komarów na Wyspach Kanaryjskich może być spowodowana gwałtowną marcową burzą, ulewnymi opadami i powodziami. W wielu zbiornikach zalega nadzwyczaj dużo wody, co stało się miejscem wylęgania. Do tej pory pojawiały się głównie od listopada do marca.
Turyści są ostrzegani
Władze wysp ostrzegają turystów i prowadzą działania, które mają poprawiać sytuację. Przede wszystkim zaleca się unikania miejsc nad wodą. Jak nietrudno się domyślić to rodzi problem, w końcu turyści przyjeżdżają do Hiszpanii głównie po to, by z takich punktów korzystać.
Mieszkańcom zaleca się m.in., by na spodkach doniczek z roślinami umieść piasek, aby można było je podlewać, unikając naczyń z wodą, w których samica komara mogłaby złożyć jaja. Warto też unikać uprawy roślin bezpośrednio w wodzie, unikać zalania ogrodów, dachów, balkonów i tarasów po podlaniu lub deszczu i dobrze chlorować baseny.
Na wyspach od dawna montowane są pułapki z przynętą w dziesiątkach punktów, szczególnie w portach, lotniskach, obszarach zamieszkałych i szklarniach z importowanymi roślinami. Mimo to nie udało się wyeliminować owadów.
Czytaj też:
Słoneczna Hiszpania ma drugą twarz. „To nie jest kraj wiecznej fiesty” Czytaj też:
Mieszkańcy wyspy mają dość. Zablokowali turystom wejścia
