„Wszyscy uciekali pod ścianę”. Polak relacjonował dramatyczne sceny z lotniska w Barcelonie

„Wszyscy uciekali pod ścianę”. Polak relacjonował dramatyczne sceny z lotniska w Barcelonie

Dodano: 
Lotnisko
Lotnisko Źródło: Shutterstock / Tupungato
Spore zamieszanie na lotnisku w Barcelonie wywołał mężczyzna krzyczący “Allah Akbar”. – Wszyscy biegli pod ścianę. Klęczeli – relacjonował obecny na miejscu Polak.

Do zdarzenia doszło 20 lipca około godz. 19.30 na lotnisku położonym w El Prat w Barcelonie. Jeden z turystów obecnych na terenie portu lotniczego wywołał panikę wśród podróżnych po tym, jak w pobliżu terminalu nr 2 wbiegł z plecakiem i krzyczał „Allah Akbar”. Zachowanie to wywołało na lotnisku obawy dotyczące możliwego zamachu bombowego.

Próba zamachu na lotnisku w Barcelonie? Zatrzymano 23-latka

Jak wynika z ustaleń medialnych, mężczyzna został zatrzymany przez ochronę lotniska, a następnie przekazany policji. Według nieoficjalnych doniesień był to 23-letni obywatel Hondurasu. Śledczy mieli wykluczyć jego powiązania z organizacjami terrorystycznymi. Mężczyzna ma jednak usłyszeć zarzuty dotyczące zakłócenia porządku publicznego – przekazała gazeta „The Mirror”.

W jego plecaku nie znaleziono też żadnych ładunków wybuchowych – przekazali eksperci ds. usuwania bomb Gwardii Cywilnej (TEDAX), cytowani przez serwis elcaso.elnacional.cat. W wyniku zdarzenia nikomu nic się nie stało, jednak dwie osoby wymagały opieki medycznej z powodu ataków paniki.

Polak relacjonował, co wydarzyło się na lotnisku

Dawid Koczur, który prowadzi na TikToku konto Synek ze Śląska był wówczas na terenie lotniska. W jednym z opublikowanych filmów relacjonował, co się wydarzyło. Jak wynika z jego opowieści, turyści mieli usłyszeć hałas sugerujący, że ktoś czymś uderzył, a następnie hasło „Allah Akbar”. Wówczas siedzące na terenie terminala osoby zaczęły się rozglądać, by sprawdzić, co się dzieje. Wtedy mężczyzna z plecakiem miał dobiec do miejsca, w którym pracownicy lotniska sprawdzają bilety, po czym kierują pasażerów do samolotu.

– Przewrócił się, wstał i zaczął znowu krzyczeć. Ludzie, którzy siedzieli obok, wstali i zaczęli uciekać – relacjonował internauta. Za nimi miały zacząć biec kolejne osoby, które wzajemnie się taranowały. Z opowieści mężczyzny wynika, że terminal w tym miejscu był w kształcie półkola, zatem nie było gdzie uciekać.

– Wszyscy biegli pod ścianę, klęczeli, człowiek na człowieku (...). Jeden na drugiego patrzył, co się dzieje, bo nie wszyscy wiedzieli – mówił internauta. Zaznaczył wówczas, że niektóre osoby miały m.in. słuchawki na uszach i nie wiedziały, co wydarzyło się wcześniej.

– Przez to, że wszyscy zaczęli uciekać, to wszyscy jednocześnie uciekali pod ścianę. Niektórzy pod krzesła się kładli. Takich emocji, takiego strachu, to nie wiem, czy kiedykolwiek przeżyłem. Ludzie byli wstrząśnięci, bo najpierw był krzyk, jak uciekali, a jak wszyscy siedzieli pod tą ścianą, to była totalna cisza – przekazał.

Ludzie się także trzęśli, płakali i dzwonili do swoich bliskich.

– Na szczęście po chwili, jak wszyscy dobiegli do tej ściany, tamtego osobnika złapali ochroniarze. Powalili go na ziemię, skuli i podstawili pod ścianą. Mówił coś cały czas sam do siebie. Ludzie zaczęli wstawać, wracać na swoje miejsca (...). To był jeden z najgorszych momentów, jakie mnie spotkały, bo (...) masz wrażenie, że to może być koniec, bo znalazłeś się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Ręce mi się trzęsły przez następne 20 minut – opowiadał.

Mężczyzna dodał również, że nikomu nic się nie stało, a samolot, którym wracał do Warszawy miał około godziny opóźnienia.

Czytaj też:
Lotnisko straciło dostęp do wody. Pasażerowie otrzymali butelki
Czytaj też:
Opóźnione loty i długie kolejki. Skutki strajków na wakacyjnej wyspie odczują też Polacy

Opracowała:
Źródło: elcaso.elnacional.cat, TikTok, mirror.co.uk, thesun.co.uk