Odwiedzili miasto przy granicy. „Jak dom starców, sami emeryci, ciężko spotkać młodego człowieka”

Odwiedzili miasto przy granicy. „Jak dom starców, sami emeryci, ciężko spotkać młodego człowieka”

Dodano: 
Bartoszyce
Bartoszyce Źródło: Wikimedia Commons / Szymon Siarkowski
Stopa bezrobocia w Polsce zaczyna osiągać niepokojące wartości. Dziennikarze odwiedzili Bartoszyce, gdzie pracy nie ma już 18,7 proc. mieszkańców.

W lutym tego roku Główny Urząd Statystyczny ostrzegał, że bezrobocie osiągnęło w Polsce najwyższy poziom od pięciu lat. Wyjątkowo źle jest w powiecie bartoszyckim w północno-wschodniej Polsce. Tam stopa bezrobocia wyniosła aż 18,7 proc. Dziennikarze „Faktu” postanowili udać się w ten region, by porozmawiać o sytuacji z mieszkańcami.

Bartoszyce. Mieszkańcy mówią o wysokim bezrobociu

Bartoszyce to liczące nieco ponad 21 tys. mieszkańców miasto w województwie warmińsko-mazurskim. Miejscowość znajduje się zaledwie 17 kilometrów od granicy z Rosją, 58 km od Królewca. Z wyliczeń GUS wynika, że stosunek liczby osób bezrobotnych do liczby ludności aktywnej zawodowo wynosi tam aż 18,7 proc. Głównymi pracodawcami w regionie są urzędy, jednostka wojskowa, zakłady produkujące meble, dziewiarnie, sklepy, szpital i firma produkująca kartony.

— Tak naprawdę, jeśli ktoś chce znaleźć pracę, to ją znajdzie, chociaż mówi się, że w fabryce mebli nawet połowę załogi zwolniono, więc bezrobocie wraca – opowiadał dziennikarzom „Faktu” 60-letni Dariusz, kierowca tira. — Ja pracuję w firmie z Bartoszyc, jeżdżę ciężarówką po Europie. Kiedyś była otwarta granica z Rosją i ludzie żyli z przygranicznego handlu – zauważał.

Znacznie gorzej sytuację oceniał pan Ryszard, 76-letni emeryt. — Bartoszyce wyglądają jak dom starców, sami emeryci, ciężko spotkać młodego człowieka — podkreślał. — Mam trójkę dzieci i żadne nie mieszka w Bartoszycach. Wyjechali na studia i już nie wrócili. Syn mieszka w Hiszpanii, jedna córka w Toruniu, druga pod Bartoszycami – wyliczał.

Bezrobocie. Młodzi ludzie uciekają z powiatu Bartoszyckiego?

21-letnia Wiktoria z pobliskiego Sępopola jeszcze się uczy, ale już rozgląda się za pracą i planuje przeprowadzkę. – Cały czas szukam, wysyłam CV, ale nikt się nie odzywa. Na razie mieszkam z rodzicami, najpewniej wyprowadzę się do większego miasta, pewnie do Olsztyna – przyznała.

Licealista Bartosz również nie widzi dla siebie przyszłości w Bartoszycach. — Nic się tutaj nie rozwija, jeszcze chodzę do liceum i planuję iść na studia ekonomiczne – mówił. Jego plan to otworzyć firmę związaną z branżą high-tech. – Tu nie ma żadnej koncepcji rozwoju miasta, są tylko wysokie zasiłki dla bezrobotnych. Nie będę wiązał się z Bartoszycami – zapewniał.

28-letni Sebastian ze wsi Piersele narzekał na wykluczenie komunikacyjne. Wspominał o pracy na budowie, do której niestety nie może dojechać, bo nie ma samochodu. – Jestem zarejestrowany jako bezrobotny, już cztery lata bez pracy i bez zasiłku. Pewnie niedługo stąd wyjadę – stwierdzał.

Czytaj też:
Bezrobocie w Polsce. Jesteśmy liderem
Czytaj też:
Tylu Polaków obawia się utraty pracy. Zaskakujące dane