Choć do większości europejskich stolic można dolecieć tanimi liniami lub dojechać pociągiem, istnieje jedno państwo, które wciąż pozostaje komunikacyjną zagadką. Nie ma własnego lotniska ani kolei, a mimo to co roku przyciąga prawie dziesięć milionów turystów. W samym sercu Pirenejów czeka najwyżej położona stolica Europy oraz jej atrakcje, których próżno czasem szukać w znacznie większych miastach.
Do tej stolicy nie dolecisz samolotem
Andora to największe z pięciu państw Europy, które nie posiadają własnego lotniska. Oprócz niej do tego grona należą jeszcze Monako, San Marino, Liechtenstein i Watykan. Podróż tutaj wymaga więc kilku etapów. Najczęściej turyści lecą do Barcelony, Girony, Reus lub Tuluzy, a ostatni etap pokonują autobusem albo samochodem. W zależności od wybranego lotniska przejazd trwa od około trzech do pięciu godzin. Stolicą Andory jest położona na wysokości 1023 m n.p.m. Andora la Vella, uznana za najwyżej położoną stolicę Europy. Mieszka tutaj zaledwie 20 tys. osób, ale ani latem, ani zimą nie brakuje tu turystów.
Zakupy, termy i zabytkowa starówka
Andora od lat kojarzona jest z zakupami. Niskie podatki sprawiają, że wielu odwiedzających przyjeżdża tu z myślą o elektronice, kosmetykach czy markowej odzieży dostępnej w atrakcyjniejszych cenach niż w wielu krajach Europy. Drugim symbolem stolicy jest kompleks termalny Caldea. To największy ośrodek spa z wodami termalnymi w południowej Europie, którego charakterystyczna szklana wieża stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów panoramy miasta. Warto zajrzeć również do historycznej części Andory la Vella. Wśród kamiennych uliczek zachowały się średniowieczne budynki, w tym kościół z IX wieku oraz Casa de la Vall – XVI-wieczna rezydencja, która przez stulecia była siedzibą parlamentu księstwa.
Czytaj też:
Turyści nie doceniają tego miasta. Jedna z najbardziej zielonych stolic Europy Czytaj też:
Rajski zakątek w Europie. To zabytkowe miasto ma aż 15 plaż
