Nikt nie ma lepszych obserwacji dotyczących turystów wypoczywających na wakacjach typu all inclusive niż rezydenci przebywający w kurortach i hotelach na co dzień. Jakiś czas temu jedna z byłych pracownic w Turcji podzieliła się swoimi uwagami w rozmowie z „Faktem”.
Zachowanie turystów na all inclusive
Jeśli mowa o Turcji, kierunek ten od dawna jest jednym z najchętniej wybieranych w biurach podróży. Od lat konkuruje z Egiptem i Grecją oraz nie schodzi z podium. To właśnie tam turyści jeżdżą na all inclusive, by cieszyć się hotelem z basenem, nielimitowanym jedzeniem oraz nie martwić się organizacją lotów czy innych drobiazgów. Ich zachowania w kurortach często obserwują rezydenci, którzy sprawują pieczę nad wczasowiczami.
Jedna z byłych pracownic popularnego kurortu zauważyła, że jest coś, co sprawia problem obsłudze takich wakacji. W rozmowie z „Faktem” mówiła o wyzwaniach.
Okazuje się, że częstym zachowaniem turystów jest zabieranie całych talerzy jedzenia i wynoszenie ich ze sobą poza jadalnię mimo zakazów. „Obsługa ma potem problem, bo oni robią to bardzo impulsywnie, biorą dużo, upuszczają potem na korytarzach albo zostawiają do sprzątania wystawione na korytarz” – komentowała. Szybko wyjaśniła jednak, że Polacy zasługują na wyróżnienie.
Była rezydentka oceniła Polaków
Jeśli mowa o stwarzającym problemy wynoszeniu i marnowaniu jedzenia, Polacy wcale nie zachowują się w ten sposób często. „Raczej szanujemy te zasady, a obsługa narzeka na innych turystów” — zapewniała była rezydentka.
Wyjaśniła także, że podejście różni się od kultury i narodowości turystów. W przypadku niektórych – w tym m.in. Rosjan – all inclusive traktowane jest jako szansa na zrobienie zapasów jedzenia na później. Co ważne, do sytuacji takich dochodzi niezależnie od standardu hotelu czy ich lokalizacji. A wy byliście świadkami takich postaw?
Czytaj też:
Tym rozczarowuje all inclusive. Podróżnik o największych wadach Czytaj też:
All inclusive w słońcu za ułamek ceny. Tutaj wystarczy 2 tys. zł
