Niedźwiedź okularowy w tarapatach. Czeka w zoo na helikopter, który przetransportuje go na wolność

Niedźwiedź okularowy w tarapatach. Czeka w zoo na helikopter, który przetransportuje go na wolność

Dodano: 
Niedźwiedź okularowy/zdj. poglądowe
Niedźwiedź okularowy/zdj. poglądowe Źródło: Shutterstock
W ekwadorskim zoo przebywa niedźwiedź, który od dwóch miesięcy oczekuje na transport. I to nie byle jaki transport, bo do wolności. Jak się znalazł w ogrodzie zoologicznym i dlaczego jego przewiezienie do środowiska naturalnego jest tak ważne?

Tupak to dorosły niedźwiedź andyjski przebywający w zoo w Ekwadorze. Ten zagrożony gatunek nazywany również niedźwiedziem peruwiańskim lub niedźwiedziem okularowym zamieszkuje górzyste rejony Boliwii, Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Wenezueli i prawdopodobnie Panamy. Niestety osobnik, o którym mowa, trafił do niewoli i przebywa w niej już od dwóch miesięcy. Czas działa na jego niekorzyść, bo im dłużej będzie pod opieką ludzi, tym gorzej sobie później poradzi na wolności. Dlatego tak kluczowe jest zapewnienie mu transportu do środowiska naturalnego jak najszybciej.

Niedźwiedź czeka na transport helikopterem

Niedźwiedź okularowy czeka w zoo, aż władze Ekwadoru zabiorą go helikopterem do nowego domu z dala od zaludnionych obszarów. Trafil do ogrodu zoologicznego po tym, jak zagrażał okolicznym mieszkańcom, ich zwierzynie oraz uprawom roślin.

Gatunek, którego nazwa wzięła się od charakterystycznych dwóch jasnych plam wokół oczu, jest tymczasowo trzymany w zoo w Quito. Jednak czas ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia właściwej reintegracji z naturalnym środowiskiem.

Tupak znajdował się już w takiej sytuacji. Po raz pierwszy relokowano go w lutym 2023 r. po zabiciu kilku sztuk bydła w północnoandyjskiej prowincji Imbabura, po czym przewieziono go na odludzie i wyposażono w satelitarną obrożę śledzącą.

Jednak pod koniec 2023 roku Tupak znów był poszukiwany przez rolników w pobliżu zamieszkałych obszarów dorzecza górnego Pisque, a społeczność domagała się jego szybkiego przeniesienia w inne miejsce, gdzie nie spowoduje tak dużych strat.

Podczas gdy niektórzy rolnicy chronili Tupaka, inni domagali się bardziej drastycznych rozwiązań, postrzegając go jako zagrożenie.

Zwierzę ma trafić do środowiska naturalnego

Celem jest przeniesienie niedźwiedzia w jeszcze bardziej odległe górzyste miejsce, gdzie nie będzie miał kontaktu z ludźmi. Wymaga to jednak transportu helikopterem. Na razie transfer jest jednak odkładany ze względu na wykorzystanie samolotów Sił Zbrojnych w operacjach „wewnętrznego konfliktu zbrojnego”, ogłoszonego przez prezydenta kraju Daniela Noboa przeciwko przestępczości zorganizowanej.

Przedstawiciele ogrodu zoologicznego zwrócili się także o wsparcie do prywatnych firm, które wyraziły zainteresowanie operacją. Twierdzą jednak, że póki co samoloty, które mogłyby wykonać to zadanie, są wykorzystywane w inny sposób.

Zainteresowana była także straż pożarna w Quito, ale jej helikopter nie może przelecieć nad Andami na wysokości 4572 metrów z dużą liczbą specjalistów i sprzętu do monitorowania stanu zdrowia Tupaka, podczas gdy niedźwiedź podróżowałby w kabinie pod wpływem środków uspokajających.

Tupak należy do trzeciego pokolenia subpopulacji niedźwiedzia andyjskiego w dorzeczu górnej rzeki Pisque, którą badali technicy z prefektury Imbabura w ramach projektu ochrony tego gatunku. Wiadomo, że od 2010 r. w dorzeczu górnej rzeki Pisque urodziły się 23 osobniki tego rodzaju, a w ramach projektu wszystkie zostały zachipowane i nazwane.

Czytaj też:
Nieodpowiedzialny turysta chciał pogłaskać niedźwiedzia. Zwierzę pokazało mu, co o tym myśli
Czytaj też:
Skandaliczne zachowanie turystów w parku narodowym. Napuścili psa na łosie

Opracowała:
Źródło: laprensalatina.com