Po odwecie Iranu poważnych utrudnień w podróżowaniu doświadczają nie tylko turyści uwięzieni na Bliskim Wschodzie. Z powodu odwołanych połączeń Polacy utknęli w wielu innych regionach świata – przede wszystkim w Azji Południowej i Południowo-Wschodniej, gdzie międzynarodowe połączenia lotnicze najczęściej wiodą przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską. Jedną z poszkodowanych osób jest pani Małgorzata, która wraz z przyjaciółmi nie może wydostać się z Kolombo. Linie lotnicze odwołały ich loty powrotne. Tymczasem inni przewoźnicy, który omijają region Bliskiego Wschodu, windują ceny. – Chcieliśmy kupić nowe bilety dla sześciu osób. Z 12 tys. złotych cena przy płaceniu wzrosła do tej na zdjęciu – mówi dla „Wprost”. Według screena z aplikacji turyści mieli zapłacić za podróż do Polski ponad 100 tys. złotych. Tymczasem polskie MSZ wydało komunikat.
Turyści utknęli na Sri Lance
W ostatnich latach wyspiarskie państwo Sri Lanka stało się ważnym celem turystycznych wycieczek, również wśród obywateli Polski. W obliczu ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie pobyt w tej części świata okazał się dla podróżnych sporym wyzwaniem organizacyjnym. Linie lotnicze, takie jak Qatar Airways czy Air Arabia anulowały połączenia, gdy doszło do ataków dronów Iranu na kraje Zatoki Perskiej. Przestrzeń powietrzna nad Bliskim Wschodem została zamknięta, a przewoźnicy, których trasy omijają ten region (m.in. linie Air China, które latają nad Rosją) podwyższają ceny.
– Nie myślałam, że moja podróż na Sri Lankę na sam koniec tak się zmieni. Utknęliśmy na tej wyspie, samoloty nie latają, loty są odwołane, przestrzeń powietrzna nad Emiratami jest zamknięta, nikt nic nie wie, nie wiadomo kiedy uda nam się bezpiecznie wrócić do domu – napisała na Facebooku jedna z polskich turystek, pokazując zdjęcie tablicy informującej o odwołanych lotach na lotnisku w Kolombo. – Kupiłam bilety, które zostały anulowane. Następne próby zakupu kończyły się z chwilą płatności która nie przechodziła, bo tych biletów pewnie już nie było – tłumaczy w rozmowie z „Wprost”. Polka miała zaplanowany powrót linią Air Arabia z przesiadką w Szardży. Wraz z pozostałymi Polakami wynajęli hotel w stolicy wyspy i nie wiedzą, jak długo tu zostaną. Ceny za powrót dla wszystkich uczestników wyjazdów przekroczyły 100 tysięcy. – Praktycznie żadna pomoc informacyjna nie istnieje. Nasze rodziny i znajomi w Polsce bardziej się interesują sytuacją niż MSZ – dodaje pani Małgorzata.
– To jest szok jak linie lotnicze reagują na to co się dzieje, że mogą tak windować ceny – żali się Polka.
Komunikat MSZ dotyczący podróży na Sri Lankę
– Z uwagi na konflikt na Bliskim Wschodzie oraz biorąc pod uwagę fakt, że większość połączeń lotniczych na Sri Lankę odbywa się przez kraje Zatoki Perskiej (np. ZEA, Katar) odradzamy wszelkie podróże na Sri Lankę. Osoby pozostające na wyspie prosimy o jak najszybsze jej opuszczenie korzystając z oferty linii lotniczych oferujących alternatywne drogi dotarcia do Europy – brzmi treść oficjalnego komunikatu polskiego MSZ.
Czytaj też:
Polka była w sklepie, gdy zaczął się atak. „Mamy spakowane plecaki”Czytaj też:
Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. „Szukamy możliwości ich sprowadzenia”
