To już koniec wizualnego chaosu na drogach dojazdowych i ulicach Zakopanego. Polska Stolica Tatr po 11 latach walki wygrywa z billboardami zasłaniającymi krajobraz. Rada Miasta przyjęła uchwałę krajobrazową, a to oznacza, że w momencie wejścia przepisów w życie, przedsiębiorcy będą mieli rok, by się do nich dostosować. „Nowe szyldy być mniejsze, bardziej eleganckie i dopasowane do tradycyjnej architektury Zakopanego” – pisze Portal Tatrzański.
Krzykliwe billboardy znikną z Zakopanego
Turyści dobrze je znają. Wielkie, kolorowe (a czasami nawet świecące) billboardy szpecą Zakopane jeszcze zanim na dobre wjedzie się do miasta. Stojąc w korku na Zakopiance to nie widok, a gęstość reklam jest zwykle znakiem zbliżania się do gór. To jednak wkrótce ma się zmienić.
Po jedenastu latach Rada Miasta Zakopane w końcu przyłęła bowiem ustawę krajobrazową. Zacznie ona obowiązywać trzydzieści dni po jej opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego. Nie oznacza to jednak, że billboardy nagle znikną całkowicie, a przedsiębiorcy nie będa mogli już reklamować swoich usług. „Chodzi o to, by klient trafił do pensjonatu czy restauracji, ale bez konieczności krzyczenia na niego wielkim, plastikowym szyldem” – czytamy.
Zmiany albo kary finansowe
Od momentu wejścia właściciele billboardów mają rok, by albo usunąć swoją reklamę, albo dostosować ją do obowiązujących norm. Inaczej będą grozić im kary finansowe. „Według szacunków, w przypadku reklamy o powierzchni 10 metrów kwadratowych niezgodnej z uchwałą opłata miesięczna może wynosić 9000 zł. W zrozumieniu nowych zasad pomóc ma przygotowywany poradnik dobrych praktyk” – tłumaczy TVP Kraków.
Są duże szanse, że przedsiębiorcy tym razem poważnie podejdą do restrykcji, a turyści odzyskają Zakopane, jakiego nie widzieli od wielu lat.
Czytaj też:
Nowy hit Zakopanego. Takie pamiątki można teraz znaleźć na straganachCzytaj też:
Tatrzański Park Narodowy ostrzega. Wychodzą w ciepłe i słoneczne dni
