Długie kolejki na szlakach bywają męczące, ale też niebezpieczne. Wielokrotnie przekonywali się już o tym turyści w Polsce i za granicą. W ostatnim czasie prawdziwe oblężenie odnotowywane jest m.in. w Karpaczu, ale to, co dzieje się w Alpach, przechodzi wszelkie granice wytrzymałości podróżnych i mieszkańców.
Gigantyczne kolejki w Alpach
Problem nakreślił jeden z użytkowników Instagrama @dafne_kt, ale piszą o nim też zagraniczne media m.in. portal dolomiti.it. Chodzi o kolejki turystów sięgające kilku metrów, zmierzające do słynnego punktu widokowego Tre Cime di Lavaredo we Włoszech.
Znana na całym świecie formacja skalna należy do najpopularniejszych atrakcji Alp, więc nic dziwnego, że wiele osób postanowiło zwiedzić ją w wakacje. Problem polega na tym, że chętnych jest przesadnie dużo.
Gigantyczne tłumy można zobaczyć m.in. przy schronisku Auronzo, a także na trasie prowadzącej w jego stronę – to z tego punktu najlepiej kierować się do Tre Cime di Lavaredo. Aktualnie w szczycie sezonu ma się tam pojawiać nawet 14 tys. odwiedzających dziennie. Dzieje się tak mimo ograniczeń i utrudnień.
Turyści są nie do zatrzymania. Coraz częściej w ogniu krytyki
Jako że wspomniany rejon jest oblegany, już od lat wprowadzono tam specjalne zasady. Przykładowo droga prowadząca do schroniska jest płatna i może nią przejechać maksymalnie 800 samochodów dziennie. Alternatywą jest autokar kursujący w stylu wahadłowym. To właśnie do niego ustawiają się kolejki, co widać m.in. na nagraniach z Misuriny.
Ruch turystyczny jest tam tak uciążliwy, że w regionie planowane są już kolejne ograniczenia. Pojawiają się też słowa krytyki wobec odwiedzających. Internauci przypominają im m.in., że w Dolomitach jest znacznie więcej miejsc wartych uwagi i nie zawsze trzeba wybierać, to co wszyscy. Jednocześnie negatywne emocje wzbudzają osoby, które zjawiają się na szlaku tylko na jeden dzień, by zrobić zdjęcie i zniknąć.
„Kiedyś nie było mediów społecznościowych i ludzie nie musieli pokazywać, dokąd idą, było znacznie mniej ludzi i tylko prawdziwi miłośnicy gór”– czytamy w jednym z instagramowych komentarzy.
Pojawiają się też skargi na pozostawianie śmieci czy uszkodzeniach i nieodpowiednim zachowaniu spacerowiczów.
Czytaj też:
Hiszpańska wyspa gotowa na szturm turystów. Ten kurort zakaże wjazdu Czytaj też:
Największe miasto na północy zdecydowało. Turyści zapłacą więcej
