Mieszkańcy wyspy mają dość. Zablokowali turystom wejścia

Mieszkańcy wyspy mają dość. Zablokowali turystom wejścia

Dodano: 
Jameos del Agua na Lanzarote
Jameos del Agua na Lanzarote Źródło: Shutterstock / MaraZe
Turyści odwiedzający tę europejską wyspę muszą przygotować się na starcie z mieszkańcami. Problemy mogą pojawić się nawet z wejściem do apartamentów.

Turystów rezerwujących apartamenty przez Airbnb na hiszpańskiej wyspie Lanzarote może czekać niemiła niespodzianka. Jak donoszą „Daily Mail” i „Bild” w ramach walki z nadmierną turystyką aktywiści decydują się bowiem na zaklejanie zamków do skrzynek, w których znajdują się klucze, tak aby goście nie mogli wejść do swoich wynajętych pokoi. W tle tego konfliktu są rosnące koszty życia i niedobór mieszkań, które sprawiają, że zwykłym ludziom na Wyspach Kanaryjskich żyje się po prostu bardzo trudno. „Wiele nieruchomości zostało przekształconych w lokale wakacyjne” – czytamy.

Nowa metoda walki z turystami na Wyspach Kanaryjskich

To, że korzystanie z Airbnb niekoniecznie jest w Hiszpanii mile widziane, wiadomo już od dawna. Kolejne miasta i regiony tego kraju wprowadzają ograniczenia wynajmu krótkoterminowego, by choć częściowo chronić interesy poszkodowanych przez rosnącą turystykę mieszkańców. Tam, gdzie nie wystarczają zakazy, do działania wkraczają aktywiści. Jak możemy przeczytać w niedawnych artykułach w niemieckim „Bild” i brytyjskim „Daily Mail” coraz częstszą praktyką jest zaklejanie zamków do skrzynek, w których znajdują się klucze do apartamentów. Turyści, którzy przyjeżdżają na miejsce, nie mogą dostać się do środka, co wiąże się zwykle z interwencją właściciela (jeśli ten jest akurat w pobliżu). „Liczne nagrania z takich akcji można zobaczyć na profilach grup aktywistów Islas de Resistencia i Colectivo Tabaiba” – czytamy.

W turystycznym raju nie żyje się łatwo

Hasła takie jak „turyści do domu” wypisywane na klatkach schodowych mogą wydawać się przesadzone. Sytuacja rodzimych mieszkańców Wysp Kanaryjskich jest jednak trudna. Z rynku znikają kolejne mieszkania, bo właścicielom bardziej opłaca się wystawienie ich na platformach turystycznych. Znalezienie niedrogiego lokum graniczy więc z cudem. Występują także miejscowe problemy z zaopatrzeniem w wodę. Według „Daily Mail” część mieszkańców skarży się, że na niektórych osiedlach w czasie suszy brakuje bieżącej wody, podczas gdy hotele i ośrodki wypoczynkowe nadal mają do niej dostęp.

Jest też druga strona medalu. „Wielu właścicieli firm i restauratorów ostrzega przed kategorycznym określaniem turystów jako problemu. Wyspa żyje z turystyki, a wiele miejsc pracy zależy bezpośrednio lub pośrednio od turystów” – pisze „Bild”.

Czytaj też:
Nie chcą „drugiej Barcelony”. Ograniczenia dla turystów w europejskiej stolicy
Czytaj też:
Polacy pokochali tę wyspę. „Widać rosnące zainteresowanie”

Opracowała:
Źródło: bild.de