Do tej pory o wrażeniach z pobytu w hotelu Gołębiewskim mogłam słuchać lub czytać jedynie od influencerów i pierwszych gości, którzy zjawili się na przecięciu wstęgi 10 czerwca 2026 roku. Kilka dni po tym, sama trafiłam na miejsce, by uczestniczyć w gali wielkiego otwarcia tzw. Grand Openingu i spędzić tam dwie noce.
Gigant w nadmorskim kurorcie kształtem przypomina prom pasażerski. Zauważyłam, że wiele koreluje tam z klimatem regionu – żeglarstwem, morzem czy sportami wodnymi. Rozmach przedsięwzięcia robił na mnie wrażenie niemal na każdym kroku. Dobrym rozwiązaniem są dwa szerokie wejścia do środka – wybierając jedno, dojdziecie tuż do morza, a drugie, dostaniecie się bezpośrednio do parkingów i lasu – to tzw. główne wejście. Niektóre kwestie na miejscu wzbudzają mieszane uczucia i tych doświadczyłam niedługo po rozgoszczeniu się na dobre.
![]()
Odwiedziłam hotel Gołębiewski w Pobierowie
Do tej pory największe wrażenie pod względem rozmiarów i poziomu ekskluzywności zrobił na mnie 5-gwiazdkowy Grandhotel Pupp w Karlowych Warach. Nowy obiekt w Polsce, czyli Gołębiewski w Pobierowie, choć ma „tylko” 4 gwiazdki, szokuje znacznie bardziej.
Przyjeżdżając do nowego hotelu w Pobierowie, możecie być pewni, że większego tego typu obiektu w Polsce nie znajdziecie. Do dyspozycji jest łącznie 30 hektarów, a powierzchnia kompleksu to ponad 180 000 m². Na 13 kondygnacjach udostępnionych będzie docelowo 1200 pokoi, mieszczących nawet 3 tys. gości, dziesiątki sal konferencyjnych i wiele atrakcji dla dorosłych i dzieci. Jeśli planujecie się tam wybrać w to lato i jesteście przekonani, że im szybciej się pojawicie, tym lepiej, zwróćcie uwagę na istotne kwestie – może się okazać, że lepiej będziecie się bawić, jeśli nieco wstrzymacie się z wizytą. Wytłumaczę dlaczego.
![]()
Pokój w największym hotelu w Polsce
Spacer długim korytarzem i szerokimi schodami lub wjazd windą na 4 piętro – to droga, którą musiałam pokonać, by dotrzeć do przyznanego mi pokoju. Jako że hotel jest ogromny, trzeba mieć na uwadze, że w wielu przypadkach sporo się nachodzicie! Mimo to będą to przechadzki dość przyjemne – wszędzie roztaczają się stonowane barwy ścian mieszane z wyrazistymi kolorami dywanów, eleganckie marmury, mozaiki, kryształowe żyrandole i liczne dzieła sztuki. Dla kogoś, kto lubi kameralne przestrzenie, będzie przytłaczająco, zbyt anonimowo, a nawet tajemniczo. Z drugiej strony nie da się mieć wszystkiego jednocześnie – tak dużej ilości pokoi, atrakcji na każdy sezon oraz bardzo kameralnej atmosfery.
Pokój zaskoczył mnie rozmiarem, bo szczerze spodziewałam się czegoś mniejszego, a otrzymałam przestrzeń o wymiarach ok. 35 m² – długi korytarz, garderobę, przestronną łazienkę, salon z dwoma pojedynczymi łóżkami, kanapę ze stołem i telewizorem, biurko, strefę kawową i ogromny balkon z widokiem na basen. Co ważne, to nie apartament, tylko klasyczny pokój – najmniejsze mają około 25 m². Czuć było, że pachnie nowością i być może byłam w nim pierwszym gościem. Jestem też przekonana, że miejsce będzie dopiero wykańczane – w moim przypadku lodówka nie była jeszcze zamontowana.
![]()
![]()
Miałam jedno „ale” i chodzi o łazienkę. Ta zarówno u mnie, jak i w pokojach u innych gości była cała oszklona – na drzwiach gdzieniegdzie pojawiały się czarne pasy lub zaciemnienia, jednak nie gwarantowały one prywatności. Natychmiast przyszło mi do głowy, że gdybym nocowała w hotelu z kimś z pracy lub po prostu znajomą czy znajomym, nie czułabym się komfortowo przy takim rozwiązaniu. Oczywiście nie będzie ono kłopotliwe w przypadku par, jednak wiele wskazuje na to, że hotel Gołębiewski celuje m.in. w gości biznesowych. Obecne rozwiązanie bardzo mnie dziwi – wydaje się nie do końca przemyślane. Za minus uznaję też brak ekspresu do kawy czy to, że o szlafroki trzeba specjalnie poprosić w recepcji.
Poza tym? Skłamałabym, że nie jest pięknie. Wewnątrz zastaniecie bardzo klasyczny styl – uniwersalne barwy i kształty, wygodne materace i dużo miejsca na relaks. Moją uwagę przykuwała też cisza – choć na miejscu przebywało wiele osób, czułam spokój. Wieczorem miejsce zupełnie zmieniało swój klimat i dzięki specjalnemu świetleniu, z zewnątrz mieniło się kolorami – m.in. na różowo, niebiesko czy żółto.
![]()
Czuć bicie wielu serc
Hotel Gołębiewski w Pobierowie jest na tyle ogromny, że trudno mi stwierdzić, co jest jego najlepszym i najważniejszym punktem. To chyba zależy od indywidualnych preferencji. Bez wątpienia kluczowe jest piętro 0, czyli główny hol, przy którym znajdują się recepcja, Kawiarnia Patio z fortepianem, akwarium czy dziełami sztuki. Tam wyjątkowo silnie czuć także ducha Tadeusza Gołębiewskiego – m.in. w licznych obrazach z jego wizerunkiem. Twórca sieci ekskluzywnych hoteli odszedł w 2022 roku i nie doczekał końca realizacji nadmorskiego projektu.
![]()
Poznać Gołębiewski
Mimo ogromnych rozmiarów hotelu, tylko przez chwilę miałam problem z orientacją w terenie. Szybko nauczyłam się, że restauracja bufetowa znajduje się na pierwszym piętrze, Aquapark Tropikana tuż za recepcją, strefy dziecięce za kawiarnią Patio, a restauracja azjatycka Monsoon i restauracja Zielona tuż przy wyjściu w stronę plaży. Sale konferencyjne rozproszone były na różnych piętrach, a największa – kongresowa na 9.
![]()
![]()
Podczas zwiedzania hotelu zorientowałam się, że miejscowy rozkład atrakcji nie wszystkim przypadł do gustu.
– Powiem szczerze, nie podoba mi się, że dostęp do Tropikany czy SPA jest tak blisko recepcji i wejścia do hotelu. Szkoda, że nie ma osobnych wind, by tam zjechać. Goście przyjeżdżający będą trafiać na gości w szlafrokach, a jak będzie zima, to będzie się narażonym na chłodne powietrze z zewnątrz. Jak dla mnie jest to bardzo kłopotliwe – dzieli się ze mną opinią jeden z gości.
Dodawał, że jeśli już inwestuje się w budowę takie pieniądze, należałoby lepiej zaplanować niektóre kwestie. Trudno nie przyznać mu racji, choć, jako że sama rzadko wypoczywam w takich hotelach, nie od razu wpadłam na to, że może być to problematyczne. Później podobne opinie zasłyszałam jeszcze kilka razy, przechadzając się na basen.
Tropikana. Tego nie mogłam się doczekać
Niezależnie od tego, gdzie znajdował się wodny park rozrywki Tropikana, tej przestrzeni byłam ciekawa najbardziej. Atrakcji jest tyle, że nie będziecie się nudzić nawet przez cały dzień. Baseny i jacuzzi zewnętrzne – z czego jeden gigantyczny – ma 104 × 60 metrów, zdecydowanie będą hitem lata. Dookoła wszędzie czekają darmowe leżaki. Nie brakuje też basenu sportowego czy stref z hydromasażem. Wewnątrz znajdziecie m.in. basen ze zjeżdżalniami, z falą, rwącą rzeką, brodziki, jacuzzi czy sauny. Poza tymi strefami, na tym samym obszarze znajdują się groty – lodowa i solna, a także tężnia czy siłownia. Gdy zechce wam się pić, skorzystacie z baru.
![]()
Przetestowałam niemal wszystkie te miejsca i w każdym czułam, że do zrelaksowania się wystarczy chwila. W wielu przypadkach otoczeni będziecie pięknymi widokami, możliwa jest m.in. kąpiel w basenie z widokiem na morze. Kluczowe jest, że do tej strefy wejdzie każdy, a nie tylko gość hotelu. Wystarczy kupić bilet wstępu. Szatnie są tak szerokie i duże, że każdy powinien znaleźć przestrzeń dla siebie.
– Podobny klimat jak w pozostałych basenach Tropikana – komentowała jedna z kobiet, która wcześniej bywała w innych hotelach Gołębiewski. – Jest bardzo fajnie i dużo miejsca, ale czy faktycznie tyle, by przy pełnym obłożeniu wszyscy się zmieścili? Obawiam się, że może być tłok. Nie jest to Suntago – dodawała.
![]()
Poza Tropikaną szczególne wrażenie zrobiła na mnie sala kongresowa, znajdująca się na 9. piętrze – największa sala w obiekcie o powierzchni 3500 m2. Ma scenę, parkiet, taras widokowy z widokiem na morze, i mieści nawet dwa tysiące osób. Byłam pod wrażeniem nie tylko rozmiaru, ale i nagłośnienia. Co ciekawe tutaj też nie brakowało słów krytyki. Dla wielu gości z agencji organizujących wydarzenia branżowe problematyczne okazywały się... kolumny w salach.
– Wkurzają mnie, będą ograniczać widoczność na scenę, lepiej byłoby bez nich – słyszałam.
![]()
Z drugiej strony dało się wyczuć wyrozumiałość, że styl konstrukcji wynika z wymogów technicznych. Takie uwagi pojawiały się w sali kinowej czy konferencyjnych.
![]()
Głodni nie wyjedziecie
Podczas mojego pobytu, miałam wrażenie, że jedzenie wszystkim smakowało. Na pewno czułam się ugoszczona, a na brak różnorodności nie mogłam narzekać. Na śniadanie kucharze przygotowywali jajecznicę dla zainteresowanych gości, dostępne były dania na zimno i ciepło, słodko i wytrawnie w tym w wersji bezglutenowej i wege. Miałam okazję spróbować m.in. rosołu z gęsiny, kremu z cukinii czy gulaszu z dzika.
![]()
Każdego dnia, dania są nieco inne, więc gościom nie grozi nuda, nie brakuje też słodyczy marki Tago, należącej do rodziny Gołębiewskich, owoców czy deserów. Czy wszystko mi się podobało? Na pewno wolałabym lepszej jakości pieczywo czy więcej ryb na obiad – w końcu jesteśmy nad morzem! Poza tym byłam zaskoczona pozytywnie. Dodatkową atrakcją jest, że posiłki zjemy zarówno na sali, jak i na tarasie z widokiem na morze.
![]()
Zasłyszane z korytarzy i bezpośrednio od gości
Niezależnie od tego, z której strefy hotelowej korzystałam, niemal zawsze trafiałam na różnorodne głosy dotyczące wnętrza. Ogólne odczucia były pozytywne – wrażenie robiły rozmach, elegancja czy design, jednak dało się odczuć pojawiący się sceptycyzm.
O wielu uwagach gości już wspominałam. Jedną z ciekawych i dość zaskakujących była jednak ta, że do plaży jest daleko. – Nie jest to dla mnie bardzo blisko, trzeba jednak trochę przejść – wyrażała niezadowolenie jedna z kobiet. Były też inne głosy – Świetnie, blisko, bardzo się nam podoba – skomentowała para seniorów.
Moim zdaniem odległość hotelu od morza jest bardzo dobra i z łatwością dostaniemy się nie tylko do wody i spokojnej plaży, ale też ścieżek rowerowych, czy terenów leśnych. Atutem może być to, że hotel położony jest ok. 4 km od centrum, z drugiej strony to wada, jeśli ktoś nie dojeżdża tam własnym samochodem.
– Widać, że hotel nastawiony jest na rodziny z samochodami – usłyszałam od jednego z gości.
Jeśli mowa o plaży, to choć wyrażano nad nią wiele słów zachwytu, mnie nie porwała. Owszem jest czysta i spokojna, ale w moim odczuciu wąska. Osoby przyzwyczajone do szerokich plaż w Świnoujściu czy nawet Gdańsku i Kołobrzegu, poczują rozczarowanie.
![]()
Tak jest. Ma być lepiej
W hotelu Gołębiewskim prace wciąż wrą. Jeśli myślicie, że w czerwcu 2026 roku zastaniecie już wszystko w pełnej krasie, będziecie zdziwieni. Ja spodziewałam się, że więcej elementów będzie wykończonych. Tymczasem nie działało SPA – za ścianą dało się dostrzec folie czy kartony, zasłonięty był też dostęp do strefy z klubem nocnym, kręgielnią, czyli całego poziomu – 1.
![]()
Korty tenisowe? Ich też jeszcze nie zobaczyłam. W momencie, gdy przebywałam w hotelu, robotnicy niemal każdego dnia kładli świeżą trawę i prowadzili prace wykończeniowe przed hotelem. Dało się dostrzec, że część obiektu nie ma jeszcze wykończonych pokoi – zza okien widać było ich stan roboczy. Od obsługi usłyszałam, że aktualnie udostępniają około 600 pokoi.
– Szkoda z tym SPA. Gdy jadę do tego typu obiektu, to zawsze po to, by z takiego miejsca skorzystać, a tu zamknięte. Spodziewałam się, że będzie działać – usłyszałam z ust jednej z kobiet.
Kiedy będzie lepiej? Odpowiedzi nie są jednoznaczne. Od przedstawicieli obiektu słyszałam głosy, że SPA czy poziom -1 mają być otwarte w połowie lipca, ale pojawiały się też zdania, że wszystko „zależy”.
– Bardzo byśmy chcieli jak najszybciej, ale nie mamy pewności czy wszystko się uda już w lipcu – słyszałam.
Jedno jest pewne, widać, że prace trwają i przestrzeń zmienia się na lepsze każdego dnia.
W szczycie sezonu na gości ma czekać więcej atrakcji. Jedna z przedstawicielek hotelu Anna Nowak potwierdziła, że na małym fragmencie plaży przy nowo zbudowanym wejściu na plażę dostępne będą leżaki. Na górze tuż przy schodach mamy zastać także beach bar.
To jest wyzwaniem poza sezonem
Od 25 czerwca 2026 przez cały sezon letni do Pobierowa kursować będzie Flixbus – m.in. z Warszawy. To duże ułatwienie dla turystów. Obecnie najwygodniej dotrzeć tam samochodem, gdyż do Pobierowa pociągi nie kursują, a rozwiązaniem jest przesiadka na autobus. Ja musiałam postawić na dojazd pociągiem do Szczecina, a następnie bus do Pobierowa. Z centrum miasteczka do hotelu trzeba dojść pieszo – to zajmie ok. 30 minut lub dojechać taksówką.
Jadąc z taksówkarzem zapytałam: – Jakie Pan tu słyszy zdania na temat tej inwestycji na miejscu, jest Pan z Pobierowa? – Tak – słyszę. – Wydaje mi się, że to dobry pomysł i na pewno taki hotel przyciągnie specyficzny rodzaj klientów. Pojawiło się więcej miejsc pracy, a i ja już teraz czuję, że mam więcej roboty niż rok temu o tej porze. Dużo osób, chce, by je podwozić pod hotel, bo chcą go zobaczyć, staje się atrakcją samą w sobie – odpowiadał mężczyzna.
Czy wrócę do Pobierowa i tego hotelu?
Nad polskim morzem odwiedziłam już dziesiątki miejscowości od Świnoujścia i Międzyzdrojów przez Hel aż po Krynicę Morską. Przemierzyłam wybrzeże rowerem, korzystając z campingów, jak i tradycyjnie, korzystając z pensjonatów. Pobierowo nie zachwyciło mnie szczególnie na tle innych, zwłaszcza że stawiam na jak najszersze plaże. Samo centrum też nie jest wyjątkowo wyróżniające się – przy głównej ulicy Grunwaldzkiej znajdziemy sporo sklepików czy restauracji. Jednocześnie wrażenie robią okoliczne ścieżki, lasy i łatwy dostęp do innych ciekawych miejsc np. Papugarni, Trzęsacza z ruinami gotyckiego kościoła czy Rewala.
Hotel Gołębiewski choć gigantyczny i pozwalający na kompleksowy wypoczynek niezależnie od pogody, nie jest obiektem, który wybrałabym na swój urlop – preferuję mniejsze. Jednocześnie chciałabym wrócić na miejsce, by wykupić wstęp do tamtejszej Tropikany czy ponownie skorzystać z restauracji i tarasów widokowych. Czy polecam innym? Jak najbardziej tak, ale przed wyjazdem warto upewnić się czy czynne są już SPA i piętro -1 – najlepiej przetestować wszystkie kluczowe atrakcje, zwłaszcza że cena pobytu nie jest niska. Rodziny z dziećmi na pewno będą mogły liczyć na pełen komfort i opiekę bez konieczności opuszczania tego obszaru – jestem pewna, że nawet przez tydzień czy dwa, nuda nikomu nie grozi.
Po wizycie mam problem, by nazwać to miejsce idealnym. Czy da się wypocząć taniej, korzystając z lepszej jakości usług? Myślę, że zdecydowanie tak. Czy jakieś miejsce w Polsce zaoferuje w jednym obiekcie tak dużo jak ten hotel sieci Gołębiewski? Myślę, że nie. To, co wybiorą goście, na pewno zależeć będzie od indywidualnych preferencji w tym zasobności portfela. Cena od ok.1500 zł za noc zdecydowanie może odstraszać.
Faktem jest, że goście otrzymują bardzo dużo – przestronne pokoje, bufet przepełniony jedzeniem zarówno rano, w południe, jak i wieczorem, nielimitowany dostęp do Tropikany, koncertów, sali kinowej, sali zabaw dla dzieci, wydarzeń organizowanych na miejscu i wielu innych atrakcji. A ma być coraz lepiej.
Czytaj też:
Tanie noclegi i najszersza plaża w gminie. Alternatywa dla Pobierowa Czytaj też:
Nowy hotel gigant rośnie nad polskim morzem. Konkurent dla Gołębiewskiego
