Zakopane może poczekać. Dla tego miasta warto wysiąść z pociągu wcześniej

Zakopane może poczekać. Dla tego miasta warto wysiąść z pociągu wcześniej

Dodano: 
Nowy Targ. Wieże kościelne i Tatry
Nowy Targ. Wieże kościelne i Tatry Źródło: UM Nowy Targ
Turyści przez lata raczej omijali to miejsce. Teraz przyjeżdżają dla szlaków rowerowych i najpiękniejszych widoków na Tatry.

Mijanie pierwszych zielonych pagórków Małopolski to dla kogoś mieszkającego w Warszawie kojący widok. Jeszcze piękniej robi się, gdy wagony przesuwają się wzdłuż rozległego Jeziora Mucharskiego – niewiele jest w Polsce miejsc, gdzie linia kolejowa przebiega tak blisko akwenu. Te krajobrazy to znak, że do celu podróży zostają jeszcze niespełna dwie godziny. Choć to pociąg relacji Gdynia – Zakopane, tym razem trzeba wysiąść z niego nieco wcześniej. W Nowym Targu, który zaczyna być dla turystów atrakcyjniejszym celem podróży na Podhalu.

Od centrum przemysłu do rowerowej stolicy Małopolski

Nowy Targ to główny ośrodek przemysłu Podhala i przez wiele lat był kojarzony właśnie z nim, a nie z turystyką. W latach 1955-1992 działał tu obuwniczy gigant, czyli Nowotarskie Zakłady Przemysłu Skórzanego „Podhale”, znane z produkcji kultowych zimowych Relaks-ów. Dziś znajdują się tu inne firmy kontynuujące szewskie tradycje, jak Wojas czy Vanuba.

Potencjał turystyczny Nowego Targu był marginalizowany, co zaczęło zmieniać się dopiero po otwarciu pierwszych ważnych szlaków rowerowych: odcinków VeloDunajec i Historyczno-kulturowo-przyrodniczego szlaku wokół Tatr. Był 2014 rok, gdy rowerzyści mogli wreszcie dojechać wygodną ścieżką do Rogoźnika. Uroczyste otwarcie głównego odcinka trasy rowerowej Velo Czorsztyn oraz części Szlaku wokół Tatr łączącej Nowy Targ z Jeziorem Czorsztyńskim (przez Dębno) nastąpiło za to pięć lat później, czyniąc Nowy Targ godnym tytułu rowerowej stolicy Małopolski. Kolejnym ważnym momentem dla przebudzenia lokalnej turystyki był okres pandemii. Nagle okazało się, że Polacy pokochali wycieczki w Gorce, a Nowy Targ stał się najlepszą bazą noclegową dla wypraw w te góry.

Velo Dunajec

Dostępność komunikacyjna jest zresztą prawdopodobnie największą zaletą tego miejsca. Nowy Targ od Pienin dzieli około 35 kilometrów. Niewiele dalej jest do Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim, a nieco bliżej w Tatry, gdzie dodatkowo kursuje Podhalańska Kolej Regionalna. Podróż koleją na trasie do Zakopanego trwa 25 minut, czyli często mniej, niż zajmuje przejazd samochodem z Kościeliska na Krupówki.

Nowotarskie muzea i ślad po Leninie

Mijamy Muzeum Podhalańskie, kolorową fontannę i dyskotekę o wdzięcznej nazwie Adhd. Nowotarski rynek, jak na miasto zamieszkałe przez trzydzieści tysięcy osób, jest naprawdę ogromny, co wciąż przypomina o jego handlowej przeszłości. Kiedyś zjeżdżali się tu kupcy z całego Podhala, by wziąć udział w corocznym jarmarku. Dziś targ odbywa się już na Nowej Targowicy, u zbiegu potoków Biały i Czarny Dunajec.

Do głównego placu z ratuszem prowadzi osiem ulic – po dwie w każdym narożniku. Idąc Szkolną w kierunku północno-zachodnim w końcu dotrzemy do jednego z najbardziej wyjątkowych adresów w Nowym Targu. Na Krzywej 1, w podziemiach Urzędu Miasta, znajduje się dawny schron przeciwlotniczy. Turystom to miejsce znane jest jako Izba Zimnej Wojny i Socjalizmu. Nie jest to jedynie wystawa rzeczy pochodzących z czasów PRL-u, choć oczywiście znajdziemy tu wiele dawnych przedmiotów użytku codziennego (jest na przykład butelka wody mineralnej „Przemysławka”, która mimo kilkudziesięciu lat dalej ma charakterystyczny zapach).

W budynku zachowały się elementy wyposażenia pomieszczeń, takie jak karnisze, zasłony czy podłogi. Zachował się także ślad po Leninie, który w 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej, został zatrzymany przez władze austriackie pod zarzutem szpiegostwa i przez dwanaście dni przebywał w więzieniu w Nowym Targu. Pamiątkowa tabliczka znajduje się tutaj, pod siedzibą urzędu, ale sam areszt mieścił się w budynku przy obecnej ulicy Harcerskiej, a wtedy Szerokiej. Równolegle do Jana III Sobieskiego, gdzie dziś znajdziemy Muzeum Drukarstwa z XIX-wieczną maszyną Helbig & Müller wiedeńskiej produkcji, jedną z trzech takich na świecie.

Spędź dzień na torfowisku w Borze na Czerwonem

W Nowym Targu mieści się jeden z najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce. Od marca do maja kwitnie tu wełnianka, zamieniając torfowisko w dywan białych puchatych kwiatów przypominających watę. Nadleśniczy w Borze na Czerwonem, Krzysztof Przybyła, nazywa to zjawisko nowotarską wersją Polany Chochołowskiej. Teraz, w lipcu, po kępkach nie ma już jednak śladu. Można za to spotkać polujące miniaturowe rosiczki. Na ich listkach znajduje się naturalny, lepki śluz, który wabi, a następnie unieruchamia owady.

Bór na Czerwonem

Bór na Czerwonem chroni torfowisko wysokie wraz z otaczającymi lasami bagiennymi. Wytyczony obszar ma około 114,66 ha i jest częścią większego kompleksu Torfowisk Orawsko-Nowotarskich. Zanim utworzono tu rezerwat, w XIX wieku torfowisko było wspólnym dobrem użytkowym dla mieszkańców Podhala – pozyskiwali z niego torf na opał i wypasali na nim bydło. Pojawiły się jednak pierwsze osoby, które zaczęły dostrzegać wyjątkowość tego terenu. Najważniejszą rolę odegrali: Władysław Szafer – jeden z prekursorów polskiej ochrony przyrody oraz związany z Nowym Targiem Edward Lubicz-Niezabitowski. Formalna historia rezerwatu w tym miejscu rozpoczęła się w 1925 roku, jednak przez długie lata nie był on faktycznie chroniony. Nie istniał wówczas rozwinięty system prawny, a mieszkańcy przyzwyczajeni do dóbr pozyskiwanych z lasu i torfowiska nie zamierzali z nich rezygnować.

Krzysztof Przybyła wiele mówi także o tych współczesnych wyzwaniach ochrony przyrody. Na przykład dotyczących wycinki drzew, których nie może być za dużo, bo działając jak pompa, powodują osuszanie terenu. – Jeszcze kilka lat temu około 80 proc. kopuły torfowiska było porośnięte sosną i kosodrzewiną. Gdyby nic z tym nie zrobić, po kilkunastu latach w tym miejscu byłby po prostu las – tłumaczy. Dwa lata temu, by ustabilizować wilgotność torfowiska, usunięto część drzew porastających jego kopułę. Te działania wzbudziły ogromne emocje społeczne, bo widok osób z piłami mechanicznymi w rezerwacie wyglądał jak dewastacja. – Konieczne było tłumaczenie, że celem nie jest wycinka lasu, tylko ratowanie konkretnego typu ekosystemu, który zniknąłby bez ingerencji człowieka – dodaje.

Do Nowego Targu przyjeżdża się dla widoków

Od Szalonego Wierchu i Łomnicy, przez Gerlach i Rysy, aż po Kasprowy Wierch, Giewont i Trzy Kopy – przesuwając wzrok wolno z lewej strony na prawą, obejmiemy nim całą panoramę Tatr Bielskich, Wysokich i Zachodnich. To nagroda po krótkiej i niezbyt wymagającej trasie na Łapsową Polanę, z której można wędrować dalej na Turbacz. Miejsc do obserwacji gór w Nowym Targu jest zresztą wiele: można pojechać w tym celu na nowotarskie lotnisko cywilne (najwyżej położone w Polsce), a nawet dać się zaskoczyć przecinającym niebo wierzchołkom na jakimś przypadkowym skrzyżowaniu.

Czytaj też:
Nowa atrakcja w Tatrach. Najdłuższy letni tor saneczkowy Polski
Czytaj też:
Do Zakopanego nie tylko z PKP. W planach 7 nowych tras w Polsce