Na tej pięknej wyspie spędzisz tylko kilka godzin. Została otwarta po 100 latach

Na tej pięknej wyspie spędzisz tylko kilka godzin. Została otwarta po 100 latach

Dodano: 
Wyspa Ni'ihau
Wyspa Ni'ihau Źródło: Shutterstock
Są wyspy intrygujące tajemniczością i zupełnie niedostępne dla turystów. Czasem po wielu latach można je zwiedzić. Tak jest z tą na Oceanie Spokojnym.

Po 100 latach oczekiwań pojawiła się szansa, by odwiedzić prywatną wyspę Ni'ihau na Hawajach. Choć nie oferuje infrastruktury i hoteli niczym popularne kurorty, może przyciągnąć wielu turystów. Zadowoleni będą miłośnicy dziewiczych widoków i ciszy.

Wyspa Ni'ihau znów otwarta

Ni'ihau to jedna z najbardziej niedostępnych wysp na świecie, przez co często bywa nazywana „zakazaną” – podobnie jak wspominana przez nas jakiś czas temu Bikini Atoll. Choć leży tylko około 28 kilometrów na zachód od popularnej wśród turystów hawajskiej perełki Kaua'i, to oferuje zupełnie inny klimat. Do niedawna można było o niej tylko pomarzyć.

Pojawiła się szansa na wykupienie specjalnej wycieczki, podczas której da się wylądować na Ni'ihau. Trzeba wsiąść w helikopter, dostępny w zachodniej części Kaua'i, by dotrzeć na niezamieszkałą plażę. Pobyt ma być bardzo ograniczony, bo wizyta trwa tylko 3 godziny, jednak turyści mogą aktywnie wykorzystać ten czas. Wystarczy zapłacić około 630 dolarów od osoby, czyli ponad 2,3 tys. złotych i atrakcję będą w zasięgu ręki.

To można robić na „Zakazanej Wyspie”

Po wylądowaniu na plaży będzie można nie tylko spacerować po okolicy, ale też pływać w oceanie, nurkować, a nawet szukać muszli. Ponadto w cenie wyjazdu uwzględniono jeden posiłek. By lot się odbył, wcześniej musi się zebrać co najmniej 5 osób, więc to dobra okazja, dla tych, którzy podróżują całą rodziną czy z grupą znajomych.

Podczas wycieczki będą pewne ograniczenia. Na Ni'ihau można się poruszać wyłącznie po wyznaczonych strefach, a większość terenu nadal pozostanie zakazana. Choć dla wielu kuszące mogłoby być odwiedzenie lokalnych domostw czy głównej osady Puʻuwai, trzeba będzie obejść się bez tego.

Możliwości nie są duże, ale to i tak znacznie więcej niż przez ostatnie 100 lat. Około 1915 roku Aubrey Robinson, należący do rodziny właścicieli wyspy wprowadził zasadę, zgodnie z którą dostęp do niej wymagał specjalnego pozwolenia. Ograniczenia zaostrzono w połowie XX wieku, gdy zagrożeniem była m.in. epidemia polio. Obecnie miejscem zarządzają bracia Bruce i Keith Robinsonowie i to oni wyznaczają wszystkie zasady.

Czytaj też:
„Wyspa Gwiazd” otwarta po 5 latach. Tylko dwie godziny od Chorwacji
Czytaj też:
Hiszpańska wyspa gotowa na szturm turystów. Ten kurort zakaże wjazdu

Opracowała:
Źródło: polsatnews.pl