Polscy turyści walczą z biurem podróży o przyznanie odszkodowania za kradzież bagażu podczas wycieczki objazdowej we Włoszech. Do sytuacji, którą opisuje „Gazeta Wyborcza” doszło w lipcu, jednak dopiero teraz poszkodowani zdecydowali się opowiedzieć o bataliach z touroperatorem. Sprawa dotyczy części pasażerów autokaru, których bagaże zostały skradzione podczas postoju na parkingu. Wówczas kierowca pozostawił pojazd bez nadzoru, a następnie udał się do hotelu. Tym bardziej zaskakuje reakcja biura podróży. „Wskazujemy na brak jakichkolwiek dowodów, aby do zdarzenia miało dojść w wyniku nienależytego wykonania umowy z naszej strony” – brzmi odpowiedź na reklamacje wystosowana przez Itakę.
Z autokaru zniknęło 35 bagaży
Turyści, którzy w lipcu wybrali się z Itaką na wycieczkę objazdową „Włoskie wakacje” do dziś odczuwają jej skutki. Trzeciego dnia programu, gdy grupa zwiedzała Rzym, doszło do rabunku. Po powrocie do autokaru uczestnicy zorientowali się, że z pojazdu zniknęło 35 walizek. Jak relacjonują „Gazecie Wyborczej” poszkodowani, autokar stał na ogólnodostępnym i niestrzeżonym parkingu, a kierowca w tym czasie udał się do hotelu. Według zeznań miał wrócić dopiero po telefonie od innego kierowcy, który zauważył białą furgonetkę i osoby przeładowujące do niej bagaże.
Dla części turystów oznaczało to nie tylko stratę ubrań czy kosmetyków, ale także dodatkowe wydatki. Jedna z pasażerek wyliczała, że na pilne zakupy i niezbędne artykuły medyczne wydała ponad 420 euro, a wartość rzeczy skradzionych jej i córce oszacowała na około 15 tys. zł. „Miały być wakacje marzeń, a były wakacje strachu i bezradności” – mówiła „Wyborczej”.
To nie pierwsza sytuacja kradzieży podczas polskiej wycieczki w Rzymie. Z podobnym problem w czerwcu tego roku musiała mierzyć się także grupa uczniów z Gniezna.
Biuro nie chce przyznać odszkodowania
Po powrocie poszkodowani zaczęli domagać się od organizatora wyjazdu rekompensaty. Argumentują, że to właśnie biuro odpowiadało za transport, wybór miejsca postoju autokaru oraz organizację całej imprezy. Jedna z turystek zażądała 20 tys. zł rekompensaty, wskazując na dodatkowe koszty związane m.in. z utratą kluczy do mieszkania i samochodu.
Itaka odrzuciła jednak roszczenia. W odpowiedzi podkreśliła, że autokar znajdował się w miejscu przeznaczonym do parkowania, a kradzieży dokonały osoby trzecie niezwiązane z realizacją wycieczki. „Sytuacji tej, pomimo zachowania należytej staranności, nie dało się przewidzieć ani uniknąć” – przekazało biuro klientom. Poszkodowani nie zamierzają jednak kończyć sprawy i zgłosili ją do Rzecznika Praw Konsumenta.
Czytaj też:
Polscy turyści dali „popis” w Grecji. Odpowiedzą za kradzież i napaść na funkcjonariusza Czytaj też:
Polak na wakacjach, a złodziej szuka okazji. Ambasada ostrzega
