Polacy starli się z Austriakiem w Alpach. Szarpanina podczas wspinaczki

Polacy starli się z Austriakiem w Alpach. Szarpanina podczas wspinaczki

Dodano: 
Grossglockner
Grossglockner Źródło: Shutterstock / Ondrej Bucek
Niebezpieczne wyprzedzanie, szarpanina na szlaku pod Grossglocknerem i włos od tragedii. Po nagraniu sporu Polaków z przewodnikiem w Alpach wkroczyła policja.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło 22 sierpnia na Murztalersteig, szlaku prowadzącym w kierunku schroniska Erzherzog-Johann-Hutte pod Grossglocknerem. Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać spór polskiego małżeństwa z austriackim przewodnikiem. Według autora filmu czekał on w trudnym miejscu, aby jego żona mogła zachować bezpieczny odstęp. Wtedy przewodnik prowadzący dwie osoby miał rozpocząć wyprzedzanie i wejść między małżonków.

Polak uznał manewr za niebezpieczny i zwrócił uwagę Austriakowi. Na nagraniu słychać gwałtowną wymianę zdań. – Jestem przewodnikiem górskim, zamknij się! – miał odpowiedzieć mężczyzna. Chwilę później doszło do szarpaniny.

Ryzyko upadku w Alpach. Polacy w niebezpieczeństwie

Konfrontacja rozegrała się na wąskim i eksponowanym fragmencie trasy, gdzie nieostrożny ruch mógł zakończyć się upadkiem. Autor nagrania podkreślił, że wyprzedzanie innych wspinaczy jest normalne. Jego zdaniem od zawodowego przewodnika należy jednak oczekiwać rozwagi, uprzejmości i odpowiedzialności za bezpieczeństwo osób na szlaku.

Austriacki związek przewodników zdystansował się od zachowania widocznego na filmie i zapowiedział analizę możliwych konsekwencji dyscyplinarnych.

Przewodnik stracił zlecenia. Policja prowadzi postępowanie

Stowarzyszenie przewodników w Kals przekazało, że mężczyzna nie był jego członkiem, ale wycieczkę zorganizowano za pośrednictwem lokalnego biura. Po incydencie zakończono z nim współpracę.

Polski alpinista nie zawiadomił policji. Zgłoszenie miała złożyć osoba, która zobaczyła film w internecie. Funkcjonariusze z Matrei w Tyrolu Wschodnim prowadzą postępowanie dotyczące podejrzenia narażenia bezpieczeństwa fizycznego. Po zakończeniu czynności raport ma trafić do prokuratury w Innsbrucku. Przewodnikowi może grozić do trzech miesięcy pozbawienia wolności. O jego ewentualnej odpowiedzialności zdecydują właściwe organy.

Czytaj też:
Turyści popełnili w górach duży błąd. Uciekli na widok strażników
Czytaj też:
Smutny widok w polskich górach. To stało się z wodospadem

Źródło: WPROST.pl / Bild