Moda, która od wielu lat znana jest na Ibizie, nie ominęła także Barcelony. Krótkie city breaki, nierozerwalnie związane z nocnymi eskapadami do pobliskich barów i dyskotek, w stolicy Katalonii często kończą się potem noclegiem na plaży. Niektórym turystom szkoda pieniędzy na hotel, gdy większość czasu spędza się poza nim. Takie rozwiązanie ma sens szczególnie w sezonie, gdy za pokój o średnim standardzie trzeba liczyć nawet 150 euro. „Są w różnym wieku, od młodych backpackerów po sześćdziesięciolatków” – pisze o „plażowych koczownikach” hiszpański portal Tourinews. Nie odstrasza ich nawet ryzyko mandatu.
Plaża to najtańszy hotel w mieście
Około godziny 1:00 każdego dnia na plaże miejskie w Barcelonie przybywają ci, który zamierzają tam nocować. Najczęściej prowizorycznym łóżkiem staje się dla nich materac, a poduszką – plecak. Rzadko rozstawiają namioty, bo to zwiększa ryzyko otrzymania mandatu – a ten może wynieść nawet 600 euro. Gdyby otrzymali karę, cały ten proceder nie miałby sensu. Nocowanie na plaży jest przede wszystkim sposobem na zaoszczędzenie, i to nawet kilkuset euro w ciągu kilku dni. „Niektórzy śpią na plaży po raz pierwszy; inni są recydywistami i już włączyli tę rutynę do swoich wakacji” – pisze El Periódico. Tak nocujący turyści pochodzą z wielu krajów, także tych powszechnie uważanych za zamożne.
Jest też druga strona medalu
Nie wszyscy śpiący na plażach w Barcelonie to osoby chcące zaoszczędzić, i nie wszyscy to turyści. Jest oczywiście duża grupa osób w kryzysie bezdomności. Według hiszpańskich mediów pojawiają się tam też ci, którzy posiadają domy w Katalonii, ale upał w lipcu i sierpniu uniemożliwia im przyjemny wypoczynek we własnych czterech ścianach.
Barcelona nie jest wolna od problemu drobnych kradzieży, a nawet napadów na tle rabunkowym. Spanie na plaży, pod gołym niebem, dla wielu „rozsądniejszych” turystów byłoby w tym przypadku proszeniem się o kłopoty. Nocni plażowicze mają jednak swoje własne sposoby na spokojny sen. Grupy organizują specjalne zmiany wartownicze, wybierając spośród siebie strażników, którzy przez kilka godzin mają obowiązek doglądania porządku.
Czytaj też:
Megahotel w Polsce przyciąga Niemców. „Jedna z głównych atrakcji turystycznych” Czytaj też:
Tak Polacy widzą Barcelonę. Hotel pełen koloru, sztuki i niezwykłych form
